Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŁodzie przemytników

(1/13) > >>

Thoran:
Nazwa wyprawy: ÂŁodzie przemytników
Prowadzący wyprawę: Gordian
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Walka toporem min. 50%
Uczestnicy wyprawy: Thoran


- Zatem do rzeczy Kapitanie, pewnie jak sam zresztą wiesz mordobicie nie leży do najprzyjemniejszych, nooo chyba, że to akurat MY lejemy, a nie ONI leją nas, zatem płaca musi być godziwa jak mniemam - rzekł Thoran starając się przybrać minę zimnego profesjonalisty, który nie jedną mordę obił i od nie jednej pięści mordę obitą miał.


Gordian Morii:
- Słuchaj więc, nie będę Cię wysyłał do obijania żadnych mord, bo trzech dzwońców już poszło i czekam na wyniki. Twoja misja będzie bardziej kuriozalna. - rzekł stary marynarz.
- Udasz się za Atusel, gdzie na plaży znajdować się powinni łodzie przemytników. Gdy już je znajdziesz, będziesz musiał wytropić zatokę gdzie znajduje się ich główny okręt czy okręty, a później tak by nie narobić zbytniego hałasu dostaniesz się na niego i wydłubiesz w jego kadłubie konkretne dziury. Jak już zacznie tonąć, to spieprzasz do mnie ile sił i nie dajesz się złapać.

Thoran:
- Hmm za miasto powiadasz, mam nadzieję, że nie daleko ponieważ jazda na koniu nie jest moim atutem - odpowiedział Thoran.
- Uszkodzenie łodzi hmm subtelna sprawa rzekłbym, ale to nie będzie to łatwa i przyjemna rzecz do zrobienia.
- Przydałby się jakiś kontakt wśród tych przemytników, żeby w jakiś sposób zdobyć ich zaufanie i uzyskać dokładne informacje o położeniu tych "łódeczek", masz może jakiś pomysł, gdzie mógłbym najpierw skierować swe kroki - początkujący wojownik przedstawił swoje przemyślenia i z niecierpliwością, czekał na odpowiedź doświadczonego marynarza.

Gordian Morii:
- Wyjdziesz bramą portową i skierujesz się do morza. Jego brzegiem pójdziesz w kierunku północnym i tam musisz szukać łódek. Później już wszystko w Twoich rękach. Mówiłem, że to nie jest takie hop siup, jeśli uważasz, że nie podołasz to nic się nie stanie jeśli odmówisz mi już teraz.

Thoran:
Thoran zastanowił się dwa, a może nawet trzy razy zanim podjął decyzję. Zadanie wydawało się interesujące, ale na pewnie nie łatwe w wykonaniu, szczególnie dla nieopierzonego awanturnika. Jednak to, że sam podjął się wykonania tej misji oraz to, że rozgłos, który mógł zyskać po samodzielnym zniszczeniu łodzi przemytników spowodowały, że myśli o rezygnacji odleciały w siną dal niczym bocian w okresie zimowym.
Rozmowa z marynarzem przeciągała się więc smród rumu, bimbru czy innego alkoholu wydobywającego się z jego ust powoli stawał się nie do zniesienia.
- Powiedziałem, że jestem w stanie wykonać to zadanie, więc wykonam, nie rzucam słów na wiatr - rzekł dobitnym głosem Thoran po czym opuścił pomieszczenie z marynarzem i udał się w stronę bramy portowej.
Droga jak mu się zdawało była całkiem przyjemna, ludzie zajęci swoimi sprawami, zabiegani, nie zwracali całkowicie na niego uwagi. Zresztą sam jego strój nieszczególnie wyróżniał go z tłumu, co zresztą było mu na rękę.
Po minięciu bramy zgodnie ze wskazówkami Tedda, Thoran ruszył w stronę morza, które słychać było już z oddali. Przyjemne morskie powietrze było wspaniałą odskocznią od niebywałych zapachów wydzielanych przez Tedda. Po krótkiej chwili wędrowcowi ukazała się niespisana granica morza z lądem co oznaczało, że należy skierować się ku północy w poszukiwaniu rzeczonych łódek.



Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej