Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pierwsze szepty są nieśmiałe
Progan:
Bogini, Matko wszech stworzenia, pozwól mi skrócić cierpnie mojego brata, pozwól abym jednym strzałem zakończył jego życie, które wiódł dla Twojej chwały pomyślał Progan i postąpił kilka kroków dalej, chciał zbliżyć się do niedźwiedzia aby móc ustrzelić go jednym strzałem. Stąpał ostrożnie, badając grunt stopą, aby nie nadepnąć na coś co wyda dźwięk. Nie szedł w linii prostej, lecz lekko po skosie, aby zajść zwierzę z boku. Udręczone stworzenie miotało się, Progan chciał zabić je szybko. Nie chciał aby się męczyło. Odczuwał jego ból na sobie. Czuł go mentalnie.
Drasul:
Niedźwiedź nie zbaczał na otoczenie, tym bardziej na skradającego się Progana, miotał się nadal nękany bólem z rany.
//Napisz z jakiej odległości oddasz strzał.
Progan:
Robiąc takie podchody, uważnie ale dość szybko Progan przemieścił się znacząco skracając dystans dzielący go do niedźwiedzia. Skrywając się to za drzewem, to za krzakiem udało mu się podejść na odległość 18 metrów. Nauczył się oceniania odległości, dla niego obecnie liczył się łuk, a w nim każdy metr zasięgu się liczy. Z 18 metrów mógł trafić w nieruchomy cel wielkości ludzkiego czoła. Głowa niedźwiedzia była większa ale ruchoma. Progan zauważył, że zwierzę co chwila próbuje sięgnąć pyskiem do rany, widać było, że cierpi. Progan stanął w bezruchu, płynnym ruchem naciągnął cięciwę, mierzył i czekał na ponowny ruch niedźwiedzia. Bogini, daj mi pewne oko, poprowadź strzałę, która zakończy cierpienia sługi twego. Nie minęło 10 sekund, niedźwiedź ponownie zbliżył pysk do rany. Progan puścił wpijającą się w policzek cięciwę, cięciwa szczęknęła, strzała zaszumiała w powietrzu kierując się z zawrotną prędkością w skroń zwierzęcia.
26-1=25 żelaznych strzał.
Drasul:
Strzała przeszyła głowę zwierzęcia. Niedźwiedź zatoczył się kilka razy po czym padł na ziemie. Dyszał coraz wolnej, lecz jeszcze nie wyzionął ducha.
Progan:
Progan szybko podbiegł do zwierzęcia zachodząc go od grzbietu. Upadł na kolana przy nim wyjmując jednocześnie sztylety. Przyłożył ostrze do klatki piersiowej, w miejscu gdzie było serce, silnie naparł na rękojeść, ostrze wbiło się w ciało wchodząc i dotykając serca. Drugą dłoń Progan trzymał obok sztyletu, otwartą, na sercu zwierzęcia. Przez myśl przeleciało mu, że czuje się jakby był przy konającym człowieku. Niedźwiedź był jego leśnym bratem. Progan świadom tego rzekł
- Bogini widzi Twe oddanie i poświęcenie, teraz Twój duch idzie do niej aby przy niej trwać. Dziękuję Ci bracie, za Twoje życie, za Twą służbę i piękno dzieła stworzenia, którym jesteś. Odchodzisz teraz w spokoju na łono Ventepi...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej