Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak w klimatyczny sposób na morzu zdobyć drewnianą stopę [...] ?

<< < (10/18) > >>

Gordian Morii:
- Cicho będziesz? - odparł wychwytując niegrzeczną uwagę.
- To archipelag Dun Wan inaczej Wampirze Kły. - powiedział wykazując się przed Ericem nieograniczoną wręcz wiedzą na temat tego gdzie się znajdują obecne. Ahh te przywileje prowadzącego, który może wymyślić coś na poczekaniu, a potem ganić pozostałych członków wyprawy za ich mikroskopijną wiedzę. To jest to.
- Dokładnie, skaliste wysepki, otoczone zabójczą rafą. Setki statków, które płynęły na południe rozbijało się i tonęło na tych wodach. - dodała kapitan.
- Dokładnie tak, ja sam prawie przedziurawiłem tutaj ÂŁowcę, gdy płynąłem do Rudar.
- A MY płyniemy w sam środek.
- Co?! Pogrzało Cię w tej kajucie? Przecież zatopisz okręt.
- Nie bo mam to. - powiedziała i odpięła od paska kompas, niby normalny kompas, ale jednak taki nie był, gdyż nie wskazywał północy... No dobra, żartowałem. Nie był to zwykły kompas, gdyż na jego tyle wyryta była przytarta mapka wytyczająca szlak pomiędzy zabójczymi rafami i wirami wodnymi tej części wód.

Eric:
- Czymże byłby popołudniowy rejsik bez podejmowania śmiertelnego ryzyka? Mam nadzieję, że ten okręt nie dołączy do tych setek rozbitków. Można wiedzieć, czemu akurat tam płyniemy? - zapytał chytrze, wiedząc, że dla paru muszli i widoku ładnych plaż nie podejmuje się podobnego ryzyka.

Gordian Morii:
- Chciałabym poopalać się topless, a tam jest mało ludzi. - odpowiedziała Ci błyskawicznie Elis. A W głowie Erica pojawił się od razu pewien obrazek, którego nie będę tutaj wrzucał, bo byłoby to troszku gorszące dla świątobliwych druidów albo czystych jak łza zakonników Bractwa ÂŚwitu.
Reszta niech obejdzie się smakiem.
- Ha ha ha ha... - roześmiał się Gordian, który złapał za kompas i ruszył do steru odganiając od niego starego Gibbsa, który pełnił funkcję sternika na tym statku, od całych dwóch tygodni. Swoją drogą, to nie dziwne, że na każdym okręcie musi być jakiś Gibbs?

Eric:
Erica zamurowało. Nie bardzo był w stanie wystosować odpowiedni komentarz do słów Pani Kapitan. Nie bez powodu - bowiem podobne słowa z ust równie atrakcyjnej kobiety każdego mężczyzny pozbawiłyby rezonu. Ogołocony z wszelkich przyzwoitych myśli mógł tylko stać bezczynnie i gapić się na Elis, kapitan tego okrętu.
- Przydam się na coś jeszcze? - zapytał niewinnie.

Gordian Morii:
Bo ja tam wiem, może chcesz pomasować mi plecki? - zapytała zalotnie Elis, a w tym samym momencie okrętem zatrzęsło okropnie, gdy przeszorował dnem po jakiejś skale.
-Ups, trzy a nie cztery stopnie w lewo. - powiedział Gordian gdy zorientował się, że czwarta kreska na kompasie jest zabrudzeniem ciemnej barwiczki do rzęs.
- Widzisz, rozbiłbym Ci okręt, bo nie potrafisz trzymać kosmetyków tak jak bogowie przykazali.
- Idź Ty "najlepszy kapitanie" w tej części świata. - powiedziała tylko i odeszła na dziób by przyglądać się wodzie, w której mogły czaić się różne przykre niespodzianki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej