Autor Wątek: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!  (Przeczytany 32670 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #240 dnia: 06 Sierpień 2014, 21:04:44 »
- No po prostu świetnie - odparłam Funerisowi i ruszyłam zaraz za nim w dół schodów, prosto w objęcia jednego z najgroźniejszych przeciwników, jakich miałam okazję spotkać. Odetchnęłam głęboko i przygotowałam się do starcia, jakie mnie czekało. Sięgnęłam po kiścień, wiedziałam, że demony są podatne na srebro, a akurat tę broń miałam wykutą z tego metalu i zawinęłam nim krótko, kolczasta kula zaszemrała cicho, przecinając powietrze, śpiewając własną, krwawą pieśń. Zeszłam na sam dół i wkroczyłam do ogromnej piwnicy, gdzie swój atak właśnie rozpoczynał demon. Mimowolnie zgubiłam krok, widząc, jak ta ogromna góra mięśni rusza do szarży, wybijając kopytami potworny rytm. Momentalnie weszłam na najwyższe obroty, skupiając się tylko na walce i zabiciu tego wynaturzenia, które właśnie nas atakowało. Przemieściłam się na bok, nie podejmując żadnego ryzyka przy zejściu z linii rażenia. Zawsze lubiłam towarzyszące mi uczucie podczas dematerializacji, przyjemnie budowało poczucie własnej siły. Gdy demon przemknął obok mnie, zaczerpnęłam nieco z mocy, jaką obdarzył mnie Zartat, mimowolnie wypuściłam nieco powietrze, czując jak energia zaczyna przenikać moje ciało i skorzystałam z tego. Uniosłam nieco kiścień do góry, ruszając prosto do demona. Ten zdążył już skończyć szarżę, zatrzymując się u wylotu piwnicy, ale wtedy zaczęłam się obracać wokół własnej osi i w kluczowym momencie uwolniłam nagromadzoną energię i runęłam do przodu, wirując wściekle. Szybko pokonałam dzielący mnie od demona dystans, a na potrzeby narracji należy zauważyć, że od wroga dzielił mnie dystans poniżej 10 metrów, co pozwoliło mi na wykonanie tego potężnego ataku.

Użyte umiejętności: przemieszczenie oraz łaska bojowa tornado pożogi

Offline Gorn Valfranden

  • Bractwo Świtu
  • ***
  • Wiadomości: 1928
  • Reputacja: 2422
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #241 dnia: 07 Sierpień 2014, 14:19:20 »
Gorn wykorzystując chwilową nieuwagę na niego ze strony Demona, szybko schował Gwyhyra i dobył młota. Wbiegł do tunelu. Patty sprzedała mu mocny cios toteż, Gorn miał Chwilę aby się skupić i użyć przemieszczenia. Mocno się skupił. Skupił się na myśli że znika i pojawia się za Demonem. Niestety Gorn wylądował o kilka milimetrów od pozycji gdzie chciał ale to jednak starczyło aby zadać potężny cios w plecy Behemotowi. potem tak długo nawalał w niego szybkie ciosy z młota aż ten wreszcie zauważył Gorna chciał go walnąć pięścią. Ale Gornowi udało się wykonać unik szybko robiąc przeturlnięcie  do tyłu. kiedy ponownie stał na nogach. wycofał się 8 metrów od przeciwnika.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #241 dnia: 07 Sierpień 2014, 14:19:20 »

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #242 dnia: 07 Sierpień 2014, 22:41:24 »
//To nawet ma sens, wymyśliłem rozwiązanie idealnie wpasowujące się w wasze posty.

Demoniczny behemot poczuł cios zadany mu kiścieniem przez Funerisa w nogę, po chwili ukłucie nastąpiło z drugiej strony kończyny, wykonał je Lucas swym buzdyganem. Demon wpadł w szał siarczystym ciosem łapy zmiótł Lucasa wyrzucając go trzy metry na prawo ze schodów, po wykonaniu szybkiego obrotu pochwycił Funerisa i rzucił nim o podłogę 4 metry za schodu, daleko w mrok. W tym momencie wkroczyła Patty siekając kończyny bestii i powalając behemota na posadzkę. Do ataku przystąpił Gorn, który nieumiejętnie okładał demona młotem po plecach zaniechując walki po wymianie kilku ciosów. Behemot czołgał się w stronę paladynki ociężale sapiąc.

//Lucas jest lekko poobijany.
//Funeris ma nabitych trochę więcej siniaków.
//Demoniczny behemot ma zmasakrowane nogi, więc już nie wstanie. Niestety nadal potrafi się czołgać, pamiętajcie o tym, że jego górne kończyny i rogi to długie i śmiercionośne bronie.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #243 dnia: 07 Sierpień 2014, 23:11:03 »
- Funeris! - ni to powiedziałam, ni to krzyknęłam w kierunku paladyna, wskazując na siebie, a potem na kark, dając mu wyraźnie do zrozumienia, co zamierzam zrobić, by dobić demona i natychmiast przemieściłam się na plecy demona. Uznałam, że będzie to idealne miejsce do użycia tej swoistej teleportacji. Demon miał uszkodzone nogi i mógł się tylko czołgać, zatem nie mógł mnie tak łatwo zranić, a jednocześnie mogłam uczynić tam jak największe szkody. Toteż przemieściłam się właśnie tam, z trudem utrzymując równowagę na masywnych, umięśnionych plecach demona i zawinęłam kiścieniem, nadając kolczastej kuli odpowiedni impet i uderzyłam wściekle prosto w łeb demona, tłukąc w niego raz za razem. Zdawałam sobie sprawę, że bestia może mnie strącić z własnego grzbietu, ale przecież nie po to uprzedzałam paladyna o swoich zamiarach, by teraz bezsensownie ginąć z ręki demona bez żadnej pomocy towarzyszy.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #244 dnia: 07 Sierpień 2014, 23:25:42 »
Funeris przeleciał po posadzce dobrych kilka metrów. Uderzenie w pierwszym momencie odebrało mu dech, wyrwało brutalnie powietrze z płuc, uniemożliwiło normalnie oddychanie. Srebrna zbroja zgrzytnęła po kamiennej posadzce, a Poeta wylądował za schodami. Jego silne, mocne mięśnie szybko dźwignęły ciało, które upstrzone siniakami, było gotowe do walki. Do odwetu. Zakonnik posiadał zahartowane ciało atlety, które potrafiło przezwyciężyć bez problemów nie takie obrażenia. Dosłownie trzy sekundy później człowiek stał już na nogach, z kiścieniem nisko przy podłodze. Wybiegł zza załomu schodów akurat wtedy, gdy Patty prezentowała mu swój plan, wskazując na kark. Nieopatrznie można by to było odczytać jako zachętę do pijaństwa, lecz sytuacja, zgoła odmienna, uniemożliwiała pomyłkę. Poeta szybko przeanalizował sytuację i wiedział co robić. Kula światła, która unosiła się na jego głową oświetlała teren wokół wojownika na tyle dobrze, że odpowiednio odczytał zamiary piękności z Bractwa. Demon właśnie wyciągał przed siebie prawą rękę, by podciągnąć się w tym czołgającym marszu w stronę świętego mściciela. Lewa więc przechodziła właśnie do tyłu, mijając linię barku i przylegając do monstrualnego tułowia. Paladyn w tym samym momencie co siostra Patricia teleportował się. Skupił swoją jaźń na miejscu, gdzie dosłownie przed nieskończenie krótkim momentem znajdowała się ręka demonicznego behemota i pojawił się tam, materializując dzięki łasce boga Zartata. Z uniesionym kiścieniem, z pojawiającą się kobietą tuż obok siebie, na ciele bestii, Funeris zaatakował. Srebrna kula opadła zaraz za nasadą wielkich rogów, godząc w czaszkę potwornego oponenta. Metal świsnął cicho w ogłuszającym jęku i wizgu, opadł w dół. Paladyn nie zastanawiał się długo, rąbnął jeszcze raz w to samo miejsce, zanim behemot na powrót powróci lewą ręką, by pochwycić jego ciało. Jedyną jego nadzieją było to, że cały był pokryty srebrem, czego demony nie lubiły ani trochę.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #245 dnia: 07 Sierpień 2014, 23:58:21 »
Demoniczny behemot po prostu odwrócił się brzuchem do góry kładąc się na plecy i zarazem przygniatając masą swego pół tonowego cielska rycerzy bractwa, którzy dopiero co zaczynali okładać go swymi srebrnymi kiścieniami. Po piwnicy rozniósł się odgłos chrupnięcia metalu zbroi.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #246 dnia: 08 Sierpień 2014, 00:01:46 »
//Ale ja stałem obok, nie na nim. Jak on się przeturlał? Jeżeli tak jak Gorn, to jest niesprawiedliwe! :P Poza tym nasz atak trwał ledwie kilka sekund, on na pewno zdążył poczuć, że jesteśmy obok z lecącymi już kiścieniami? No jakoś nie chce mi się wierzyć.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #247 dnia: 08 Sierpień 2014, 00:06:32 »
Cytuj
Paladyn w tym samym momencie co siostra Patricia teleportował się. Skupił swoją jaźń na miejscu, gdzie dosłownie przed nieskończenie krótkim momentem znajdowała się ręka demonicznego behemota i pojawił się tam, materializując dzięki łasce boga Zartata. Z uniesionym kiścieniem, z pojawiającą się kobietą tuż obok siebie, na ciele bestii, Funeris zaatakował.
//No raczej na ciele bestii, nie obok, z boku, itd. Zwyczajnie on sobie leży na brzuszku, wy się teleportujecie na jego plecy i zaczynacie go okładać kiścieniami, więc co można zrobić w takiej sytuacji? Obrócić się na plecy i przygnieść gryzonie, które kąsają. To jest przecież wielkie bydlę.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #248 dnia: 08 Sierpień 2014, 00:10:02 »
//Ale to odnosiło się do Patty, że ona jest "na ciele bestii". Ja się zmaterializowałem tam, gdzie "przed nieskończenie krótkim momentem znajdowała się ręka demonicznego behemota". Kurde, mi to się wydało oczywiste, że piszę o naszym świętym mścicielu, a ja stoję obok demona. No bo przecież on się czołga, więc rękę ma na podłodze, nie drapie się nią po głowie.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #249 dnia: 08 Sierpień 2014, 00:13:29 »
//Ale to odnosiło się do Patty, że ona jest "na ciele bestii". Ja się zmaterializowałem tam, gdzie "przed nieskończenie krótkim momentem znajdowała się ręka demonicznego behemota". Kurde, mi to się wydało oczywiste, że piszę o naszym świętym mścicielu, a ja stoję obok demona.
//Nie jest nigdzie opisane gdzie ta ręka się znajduje więc może się znajdować nad jego plecami, czyż nie? Mnie z tego zdania wynika, że pojawiasz się na ciele obok Patty. Za dużo tam skrótów myślowych. Z czystych słów i nawet sensu zdania tak to rozumiem. Jak widzisz po prostu was przygniótł, bo nie jest to jakiś błąd. Post jest po prostu niejasny.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #250 dnia: 08 Sierpień 2014, 00:16:29 »
//A weź... :P Lucas, atakuj szmaciarza. Może się odwróci i odpełzniemy nieco. Gorn, tylko nie turlaj się, źle to się dla nas kończy. A ty, Isentorze wspaniały, nie chcesz nas wesprzeć anielicą albo tymi trzema gościami?

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #251 dnia: 08 Sierpień 2014, 10:57:08 »
//Taka mała odskocznia, by czytelnicy mieli co robić, dopóki nie pojawi się nikt, kto uratuje nas z opresji.



- I co było dalej? - spytał Lucas. Siedział na futrze przy kominku, nogi miał skrzyżowane, rękoma podpierał się do tyłu, by nie stracić równowagi i nie garbić się zbytnio, jak przestrzegała go matka. Był najmłodszy z całego towarzystwa, miał nieledwie sześć lat, jego bujna czupryna spadała mu kaskadą na oczy, więc młodzik co chwilę musiał je odgarniać. Jego starszy brat, Aro, siedział po jego prawej. Był wyższy, bardziej barczysty, emanował siłą - miał w końcu już dziesięć lat, wczoraj skończone. Musiał bronić honoru rodziny, do której należał, strzec wartości i rodowych czerwono-złotych barw. Tak przynajmniej powtarzał wszystkim wokół, za małym będąc, by czynnie stanąć w szranki z kimkolwiek, poza swoimi rówieśnikami.
- Przecież dobrze wiesz, mały - odpowiedziała mu Patty, która właśnie wyszła z drugiego pokoju. Usiadła obok dwójki rodzeństwa i osłoniła się przez nadciągającym kuksańcem od małego Lucasa. Sama była niewiele starsza, bo nieco ponad rok. Jej długich ciemnych włosów zazdrościła niejedna pannica, w wielkich oczach zakochiwały się wszystkie służki, mamki, ciotki i, oczywiście, każdy jeden podlotek, który był podobny wiekiem. Ona jednak była Patricia Venatio, ukochana córeczka samego Funerisa.
On siedział w fotelu, wyciągając nogi w stronę kominka. Lubił te wszystkie chwile, gdy mógł usiąść ze swoją rodziną, poopowiadać dzieciakom jakieś historie, nawet niekoniecznie podkoloryzowane. Zachowywał wtedy swoą materialną postać, bo dzieci ją właśnie wolały. Jego, człowieka Funerisa Venatio, kochanego, lecz zawsze nieobecnego ojca, a nie archanioła, który przewodzi niebiańskim zastępom, stojąc na czele Jego armii. Sam Zartat dał mu siłę.
- Spokojnie dzieci, już mówię. Luciu, co by pomyślał wujek, gdyby zobaczył, że taki niedobry z Ciebie urwis? Kazałby Ci zmienić imię, boś niegodny je nosić. Wujaszek Lucas nie lubi niegrzecznych chłopców - Poeta uniósł palec do góry, gdy najmłodszy z rodzeństwa już chciał coś odpowiedzieć. Urwał jednak, widząc karcący wzrok ojca. Lubił wujka Lucasa, lubił ciocię Patty, nie chciał ich rozgniewać. Wykonał więc tylko przepraszający gest w stronę siostry i prosił o kontynuowanie opowieści. W tym momencie do dużego salonu weszła kobieta. Piękna, szczupła, o cudownych kształtach, odziana w nocną koszulę. Była osiem lat młodsza od Poety. Usiadła obok niego w wielkim fotelu, przytuliła się czule i pocałowała w policzek. Wierciła się chwilę, szukając odpowiedniego umiejscowienia swojego ciała i wreszcie sapnęła przeciągle, dając znak, że już jest wszystko w jak najlepszym porządku.
- Znowu Rigor Mortis? - zapytała, nie otwierając nawet oczu, leżąc tylko przy mężu.
- Nie mój pomysł - powiedział do niej, podnosząc prawą dłoń w geście rezygnacji.
- Na czym skończyliście? Ostatnio zasnęłam jak wychodziliście z tunelu w drugiej wieży.
Funeris pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło.
- Jak demon się przeturlał i nas przygniótł. Zawsze się zastanawiałem jakim cudem udało nam się z tego wydostać. - Przerwał na moment, zamyślił się. Pamięć miał świetną, wspomnienia wracały momentalnie. Przemieścił się obok głowy bestii, jednak jakimś cudem znalazł się na niej, tuż obok Patricii. Wtedy demon się obrócił, przygniótł ich, zrobiło się ciemno. To, co zdarzyło się dalej, potoczyło się szybko.
- Tak, przygniótł nas... - obrazy wracały naprawdę szybkim tempem.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #252 dnia: 09 Sierpień 2014, 16:06:52 »
Historia tymczasem toczyła się w warowni przy Smoczej Górze, gdzie Demoniczny Behemot leżał właśnie plecami na Patty i Funerisie i wydawał się odpoczywać. Zdenerwowany Lucas musiał ratować siostrę i brata z opresji, jednak atak na demona wydawał się teraz czymś głupim, ponieważ bestia musiała wstać. To było tym razem najistotniejsze, rycerz więc wpadł na pomysł odwrócenia uwagi stworzenia. Podejrzewał, że demon może kompletnie zignorować jego zaczepki, flirt, podryw, to nie ta bajka... Jego prowokację, dlatego też postarał się zbliżyć do niego na tyle, żeby zasięg jego długaśnych rąk nie był w stanie dosięgnąć Lucasa, ale żeby rycerz był na tyle blisko, żeby demon zwrócił na niego uwagę i wstał. Paladin rozpoczął więc od standardowych ulicznych wyzwisk, chociaż w obecnej sytuacji wyglądało to co najmniej kuriozalnie:
- Ej! Grubasie zasrany, choć tu śmierdzielu jeden! Postaw się na kogoś większego od siebie, co? Kurwo gruba, dalej, ruszaj to tłuste cielsko! - miał nadzieję, że to chociaż trochę podrażni dumę demona i skieruje na niego jego uwagę. W tym czasie Lucas sięgnął po miecz, coby w razie czego rzucił demonowi w łeb, być może to odniesiie zamierzony skutek. Przynajmniej na to liczył.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #253 dnia: 09 Sierpień 2014, 16:56:09 »
Demon przeturlał się ponownie, pochwycił jedną ręką podduszonego Funerisa i Patty po czym rzucił nimi w stronę Lucasa.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #254 dnia: 09 Sierpień 2014, 23:07:21 »
Obrazy, krzyki, ciemność, brak powietrza. Sierść. Zatęchła, czarna, cuchnąca śmiercią i czymś niezidentyfikowanym. Otchłanią? Grube skołtunione kłaki właziły w każdą szczelinę, wdzierały się do nozdrzy, wypełniały usta. Strach pomyśleć co by było, gdyby paladyn hełmu nie założył. Zawsze noście hełm! Poeta zamknął oczy, walczył o złapanie oddechu. Masywne cielsko demona przygniatało jego i jego małego rycerzyka w asyście dwóch armatnich kulek. Przez behemota przedzierało się jakieś przekleństwo, po chwili drugie. Czyżby Lucas złorzeczył? Tak, to nawet brzmiało jak jego głos. Wtedy to bestia podźwignęła się nieco, przeturlała na bok i pochwyciła dwójkę zakonników w swoją monstrualną łapę. Funeris był nieco podduszony, świat stracił nieznacznie na ostrości, głowa minimalnie szumiała, ale ogólnie był zdrów i mógł myśleć. O tyle o ile. Kiedy wielkie palce zacisnęły się na nim zdążył pomyśleć tylko tyle, że musi się przenieść. Uciec, przemieścić, teleportować. Gdy wielkie palce już go puszczały, nadając jego ciał sporej prędkości, Poeta całkiem wyraźnie wiedział, że to jest właśnie to, co powinien zrobić. Przemieścić się. Lecieli we dwoje w stronę pewnie nieco zdezorientowanego i niezbyt przygotowanego Lucasa. Venatio skupił się, zachłystając się odzyskiwanym powietrzem, ale udało mu się zniknąć. W ostatniej sekundzie, tuż przed zderzeniem z rycerzem, odwrócił głowę i spojrzał w bok. Po prostu w bok. Jego ciało zniknęło i pojawiło się kilka metrów dalej, na granicy mroku. Nadciągająca za nim kula światła pokazała wyraźnie, że Funeris ślizgnął się kawałek po posadzce, ale zatrzymał raczej zdrowy. Pozbierał się szybko, otrząsnął, chwycił za głowę i położył rękę na piersi. ÂŁapał tlen. Zachodził stwora z boku, będąc poza jego zasięgiem, zwracając na siebie jego uwagę. Rytmiczne uderzanie kiścieniem o tarczę, który przecież cały czas trzymał w ręku, jak i świecąca mu nad głową kula światła powinna przyciągnąć uwagę wielkiego skurczybyka. Szedł jakieś cztery metry poza zasięgiem jego ramion, kontrolując cały czas relatywnie bezpieczną odległość poprzez odskoki.

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #255 dnia: 10 Sierpień 2014, 08:49:16 »
Demoniczny behemot odwrócił się w stronę Funerisa i niezdarnie zaczął czołgać w jego stronę.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #256 dnia: 10 Sierpień 2014, 09:34:37 »
Lucas tymczasem zaparł się nogami i czekał na lecących w jego kierunku Patty i Funerisa. Wyciągnął ręce do przodu, aby zamortyzować kolizję, do której niewątpilwie dojdzie. Nie będzie się przecież odsuwał, żeby oni wpadli na ścianę. Po chwili jednak rycerzowi z oczu zniknął jeden z celów - no tak, Poeta postanowił zabawić sie w "złap mnie jeśli potrafisz" i przemieścił się do zupełnie innego miejsca. Cóż, przynajmniej jeden z głowy, przemknęło Lucasowi przez myśl. W jego kierunku nadal jednak zmierzało bezwładne ciało Patty. W tym przypadku impet nie powinien być aż tak duży, chociaż dochodził jeszcze ciężar płytowej zbroi, noszonej przez piękną mścicielkę. Mimo wszystko rycerz był gotów ją złapać i na tyle obronić ich przed rzutem, żeby nie zatrzymali się na ścianie i nie dorobili się kolejnych sińców. Doprawdy, iście groteskowa sytuacja. Walka z demonem, który myśli, że go muchy gryzą, turla się, rzuca na jego i prawo i drapie, jakby go przed chwilą ugryzł jakiś insekt. Lucas czekał. Czekał, aż ciało Patty zatrzyma się na jego ciele.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #257 dnia: 10 Sierpień 2014, 10:07:47 »
Nieco oszołomiona i jednocześnie bardzo zniesmaczona zaistniałym incydentem leciałam przez krótką chwilę w powietrzu, rzucona przez demona niby zepsuta zabawka. Na szczęście Lucas był na posterunku i zdołał mnie złapać. Wpadłam na rycerza w pełnym impecie, niemal obalając go na ziemię. Facet miał jednak swoją siłę i zdołał utrzymać się na nogach.
- Hej - zdołałam jedynie powiedzieć i stanęłam na nogach, z początku niepewnie, wciąż lekko kręciło mi się w głowie. Potrząsnęłam głową i odkalsznęłam, doprowadzając się do stanu używalności i odłożyłam kiścień, który dziwnym trafem poleciał w tę magiczną podroż wraz ze mną i sięgnęłam po pistolety. Nie sądziłam, by wyrządziły demonowi jakieś wielkie szkody, ale zawsze coś. Odciągnęłam kurki i wycelowałam prosto w łeb demona. ÂŁadowanie broni przed walką było naprawdę świetnym pomysłem. Pociągnęłam za spusty, huk był niesamowity, dodatkowo wzmocniony potężnym echem. Jeszcze dźwięczało mi w uszach, gdy chowałam pistolety i ruszyłam w stronę przeciwnika, jednocześnie siegając po kiścień. Ogniwa łancucha zadźwięczały złowrogo, trąc o siebie. Skupiłam się, czerpiąc energię z łaski, jaką obdarował mnie Zartat i skupiając ją wewnątrz ciała. Odetchnęłam głęboko i zaczęłam obracać się wokół własnej osi, gdy nagle gwałtownie uwolniłam zebraną moc i runęłam w stronę głowy demona, wirując wściekle.

Użyta umiejętność: tornado pożogi.
Tracę 2 naboje: 49 - 2 = 47

Offline Isentor

  • Wielki Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 32208
  • Reputacja: 27957
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zbyt pokręcony, by żyć. l zbyt rzadki, by umrzeć.
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #258 dnia: 10 Sierpień 2014, 18:05:57 »
Demon nadal znajdował się zbyt wysoko, by rozpędzona w oszalałym tornadzie pożogi Patty sięgnęła jego łba, miast tego ostrza pozbawiły go prawej ręki na wysokości łokcia. Bestia upadłą z impetem na pysk. W tym samym czasie do pomieszczenia zaczęli schodzić rycerze z Rigor Mortis. Kinraya była jeszcze wysoko w górnej części schodów.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #259 dnia: 10 Sierpień 2014, 18:44:54 »
//Nie uwzględniłeś, czy moje strzały z pistoletów coś dały ;[

- Kurwa! - krzyknęłam z pasją, wyrażając swoją irytację, spowodowaną faktem, iż demon uparcie trzyma się życia. Przemieściłam się w inny punkt, w odległości mniej więcej dziesięciu metrów od głowy przeciwnika Odetchnęłam głęboko i zawinęłam kiścieniem, srebrna kula z cichym świstem przecięła powietrze i skupiłam się, raz jeszcze przywołując moc, którą obdarował mnie Zartat. Nie było to proste, wręcz przeciwnie, używanie łask bojowych wymagało ode mnie dużo wysiłku, miałam już jednak serdecznie dość tego przeklętego demona. Zaczęłam gromadzić energię, czując, jak przenika moje ciało i zaczęłam się obracać. Z początku powoli, niczym spokojna figura taneczna, na samym palcach, potem coraz szybciej. Gdy już byłam gotowa, uwolniłam gwałtownie energię, która porwała mnie do przodu, prosto w demona. Siła odśrodkowa niemal wyszarpnęła mi kiścień z rąk, zdołałam go jednak utrzymać i w ten sposób runęłam na demona, chcąc go w końcu dobić.

użyta umiejętność: tornado pożogi

Forum Tawerny Gothic

Odp: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
« Odpowiedź #259 dnia: 10 Sierpień 2014, 18:44:54 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything