Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niebezpieczne góry

<< < (34/43) > >>

Rakbar Nasard:
Rakbar teleportował się z z powrotem do tunelu, gdzie z pewnością było więcej tlenu - a to z powodu przeciągu, jaki panował ze względu na dwa wyloty. Cząsteczka po cząsteczce została przetransportowana do tunelu, a ciało zostało ponownie uformowane. Rakbar nabrał kilka większych wdechów, zaczerpując duże pokłady świeżego powietrza. Wiaterek lekko muskał jego spocone czoło i łysą głowę.

Elrond Ñoldor:
To jest zbyt proste pomyślał. Widział pikujące na niego dwie bestie. Czekał na odpowiedni moment, gdy te nie będą miały możliwości zatrzymania się. Elrond doszedł do wniosku, że dobrze by było zrobić użytek z kamiennej posadzki na której leżał. Gdy były już bardzo blisko niego nagle zniknął w białym strzępku. Najzupełniej w świecie teleportował się do miejsca, z którego własnie przyszedł. Kilka metrów w głąb tunelu. Patrzał jak Harsesisy uderzają rogami w miejsce, w którym przed chwilą był. Za sobą słyszał dyszącego Rakbara.

Canis:
Dwa harsesisy nie uderzyły w posadzkę, do debili one nie należą. Zaparły się przednimi łapami i odbijając się z nich wleciały w tunel. Szybowały bardzo szybko do tunelu wprost przed wami. Dyszeliście sobie w tunelu, przy rozwidleniu. Dwa harsesisy wleciały w niego odrzucając was na bok skrzydłami i popędziły w prawe rozwidlenie do światła.

Widmo wdarło się na górę strasząc wszystkie skryte stworzenia. były tam 4 kolejne harsesisy. Przerażone stratami i wydarzeniami zeskoczyły rozpościerając skrzydła i wleciały tuż za dwójką w dół i jak tamte reagując przy wejściu wleciały w tunel. Cała czwórka była być może oddalona o 2 metry w tył za swoimi dwoma poprzednikami.

Harsesis atakujący Rakbara również zmienił taktykę i skomląc wleciał w tunel za czwórką ostatnich harsesisów. Był tuż za nimi i leciał zgodnie z pozostałymi.

Wszystkie przeleciały za waszymi plecami i nie zdążyliście słusznie zareagować i wrócić do normy. Było razem 7 Harsesisów, które popędziły do wylotu.


Jaszczur zostając sam w pomieszczeniu z żywiołakiem i widmem, spojrzał do jednego z otworów. W środku leżały 3 dosyć spore szczenięta z małymi skrzydełkami, kiełkującymi rogami i ogonkami małych żmijek.
- Chodźcie tu tchórze! - Wrzasnął jaszczur wygrzebując dwa z trójki szczeniaków. Miał nadzieję, że kompania odważy się wrócić do tunelu i przeżyć trochę kaszlu.


//Salazar: Tracisz 2 finiszery na post z każdej wyuczonej specjalizacji i 3 inkantacje na post.

//Rakbar i Elrond świerze powietrze dobrze na was działa, zaczynacie czuć się odrobinę lepiej, lecz to jeszcze nie to. Tracicie 1 finiszery na post z każdej wyuczonej specjalizacji i 2 inkantacje na post.

Rakbar Nasard:
- Mam ci przypomnieć, kto chciał uciekać przed smokiem za drzwi w siedzibie Bractwa Ciemności? Gadałbyś inaczej, jaszczurze, gdyby ci się w główce zakręciło i upadło. - mówił zdenerwowany wchodząc z powrotem do pomieszczenia, machnąwszy wcześniej ręką na uciekające Harsesisy. Odesłał żywiołaka do miejsca na rozwidlenia tunelu, aby potwory ich nie zaskoczyły, wracając. Tymczasem przyglądał się znalezisku.
- Małe? Ciekawie... Dlatego tak walczyły. Szkoda, że do tego doszło, ale zle miejsce sobie wybrały. Albo ludzie, albo one. Wybór prosty. - powiedział, żałując nieco tego krwawego starcia.

Elrond Ñoldor:
- To był odwrót taktyczny. Zresztą nie mam nawet zamiaru Ci tego tłumaczyć. Co tam masz? Ekhu. Ekhu - powiedział kaszląc i masując ramię. Uderzenie skrzydłem i kontakt z kamienną ścianą nie wyszedł mu za dobrze. Zbliżył się do Salazara. Spojrzał na młode. Nie zdziwił się ani trochę. Szczeniaki były jedną z rzeczy których się spodziewał. Uśmiechnął się.
- Tieru będzie miał się z kim bawić - powiedział podnosząc trzeciego.
- Prawda. Albo my albo one. Słabszy ustępuje silniejszym.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej