Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niebezpieczne góry
Canis:
- ÂŚmierć harsesisów nie przyniesie nam niczego pożytecznego. Im więcej ich zginie, tym większe będą powody, by dokonały kontrataku. Nie ukrywajmy, że parę zginie, ale proponuję zachować rozsądek w tym wypadku. Mogą się nam przydać później. One nie powstały naturalnie, są hybrydą gatunków, więc swoistą mutacją. ÂŻywe okazy mogą być dobrym środkiem w przysżłości...
Powiedział i wstał z krzesła, wyszedł z biura i szukał kucharza. Dorwał grubaska przy kotle z gęstą zupą.
- Co tutaj pichcicie?
- Dali mi groch, wodę i bulwy. Taka gęsta grochowa będzie. Chcesz pan coś?
- Czy mógłbyś podać nam coś do picia? Ja poproszę wodę, najlepiej ze dwie butle, przebyliśmy długą drogę i nie ukrywam, że jestem spragniony.
- Zaraz podam, a Wam panicze? Coś podać? - Zapytał Elronda i Rakbara wychylając się zza swojego kontuaru, gdzie pichcił zupę.
//Towar jak w karczmie, tak samo płatny, nie ma alkoholi, czyli piwa, wina itd odpadają.
Jaszczur usiadł na jednej z najbliższych kontuarowi prycz, by nie miał daleko do chodzenia z wodą. Liczył na to, ze będzie czas, by zamienić kilka słów z towarzyszami w podróży.
Elrond Ñoldor:
- Mleko, ziemniaki, kotlet wystarczy. - powiedział. Wysupłał kilka grzywien za fatygę.
851g - 3g = 848g
Rakbar Nasard:
- Mleko krzepi. Dla mnie to samo. - po czym postawił na stole trzy monety.
918 - 3 = 915 grzywien
Elrond Ñoldor:
Usiał na ławie w jadłodajni, gdzie żołnierze kopalni i reszta załogi zwykle spożywali posiłki. Kucharz najpierw nalał mleka w kufle i dał do picia. Mleko o dziwo było bardzo świeże. Po kilku minutach podał ziemniaki z kotletem na tacy razem z nożem i widelcem. Elrond tylko burknął smacznego i zaczął jeść. Ziemniaki oblane skwarkami smakowały mu, tak samo kotlet w panierce. Jak na standardy górnicze, kopalnia kucharza miała świetnego. Ale nie było co się temu za długo dziwić. Każdy kto wrócił po długiej warcie czy ciężkim dniu w kopalni chciałby zjeść coś porządnego i dobrego.
Rakbar Nasard:
Rakbar gdy dostał posiłek, zabrał się natychmiast do jedzenia. Chciał szybko wyruszyć do celu, jednak długa podróż zrobiła swoje. Kotlet niemal połykał, a ziemniaki przepijał herbatą, bo bez sosu zapychały. Kiedy zjadł, obejrzał się na towarzyszy i oczywiście... Elrond zjadł pierwszy. Trudno. Po czym odpłynął myślami ku swoim poczynaniom w pakcie. Zastanawiał się nad napisaniem książki, skończył bowiem ścieżkę ognia i wypadałoby dla potomnych coś zastawić... W końcu zasnął z głową wspartą na ręce, a sny jego zeszły na całkiem inny tor.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej