Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
TheMo:
-Ja jestem wojownikiem, dlatego wybiorę włócznię.
Wziął broń do rąk i zaczął ją oceniać. Wyśmienita robota, jak na tak prymitywne warunki. Prawdopodobnie to uzbrojenie jest jednym z powodów, dlaczego jeszcze żyją. Teraz żałował, że nie umie się posługiwać włócznią. Oczyma wyobraźni widział grot przeszywający czaszki przeciwników.
//biere
Nazwa broni: Włócznia wojownika
Rodzaj: włócznia
Typ: jednoręczny
Ostrość: 20
Wytrzymałość: 25
Opis: Wykuty z 0,83kg żelazaj oraz drewna o zasięgu 1,5 metra.
Gordian Morii:
//: Dobra nie czekam na Mogula, uznaję że zabrał włócznię.
//: Progan, a zapytałeś kogoś o tę farbkę? :P
Gordian oczywiście wybrał włócznię, był wojownikiem a po drugie kiedyś już dane mu było nią walczyć. Słońce wstało a w wiosce zrobiło się już całkiem jasno.
- Bracia przygotujcie się, zanieście modły do ÂŚwietlistego Ojca i Matki. Niech duchy naszych przodków zaopiekują się naszymi dziećmi i kobietami. Ruszamy na wojnę! - powiedział wódz po czym zdjął rytualne ubranie i tylko w przepasce biodrowej i zwyczajnym pióropuszu odebrał swoją włócznię od najmłodszego ze swych synów.
- Kurhan znajduje się bardzo niedaleko stąd, tam. - szaman wskazał kierunek północno-zachodni.
-To miejsce pochówku naszych braci, których więzi złe Mzimu, a bez naszych braci, Wielkie Dobre Mzimu słabe.
To powiedziawszy wrzucił do ognia kilka liści a ich wonny dym dodał wam sił i całkowicie przegnał zmęczenie.
Grupa prowadzona przez wodza wyruszyła z wioski kierując się ścieżką wzdłuż wąwozu na końcu którego ulokowana była wioska. Weszli w dżunglę przepełnioną krzykami ptaków, zawodzeniem nieznanych wam zwierząt i odległymi rykami drapieżników, które wracały z nocnych polowań. Szaman mimo swojego wieku szedł raźno tuż za wodzem dźwigając urnę z prochami wojownika.
- Synowie Morza uważajcie na kroki, tu matka dżungla groźna. - powiedział gdy grupa wkroczyła na bagnisty teren lasu. Wojownicy rozdzielili się tworząc dwie kolumny, które gęsiego przesuwały się dość szybko znanymi sobie ścieżkami.
Progan:
//: Nie. :P
Progan przecisnął się do szamana. Chciał zamienić z nim słówko
- Kapłanie... Duchowy przewodniku, powiedz mi, co oznaczał ten wybuch ognia, kiedy znaczyłeś mnie czerwoną farbą?
Gordian Morii:
- Duchy. - odparł szaman. - To one decydują o tym czy jesteś wojownikiem czy nie. One stwierdziły, że Ty też szaman. Dlatego Ty zostałeś naznaczony jak szaman. Biały kolor szamana, czerwony to krew wojownika. Błękit duch Wielkiego Mzimu, czerń to trucizna Złego. - powiedział gdy wódz wstrzymał pochód gestem ręki. Nikt nie wiedział dla czego lecz po chwili głośny skrzek rozdarł powietrze a za drzewami przesunęły się jakieś cienie.
- Jadosmoki. - powiedział tylko a wojownicy przyjęli postawę obronną szybko tworząc okrąg na niewielkiej polance, którą chwilę wcześniej minęli.
- Wiwerny. Do broni! - powiedział Gordian gdyż tego charakterystycznego skrzeku gadów nie można było pomylić z niczym.
- To Złe Mzimu, one nie są stąd. Rana Matki, ona nie chce ich. Duchy mówią. Trzy ich. - mówił szaman.
3x Wiwerna
//: Przeciwników nie widać, nie wiecie gdzie są.
//: Jesteśmy na mokradłach, więc one mają pierwszeństwo
//: Przygotować się do walki, to ja będę sterował bestiami
Rakbar Nasard:
- Elisash! - wypowiedział inkantacje Rakbar.
Skondensowana energia magiczna nad głową maga wkrótce zmieniła się w jaskrawą kulę światła o średnicy 10 cm. Nasard posłał pocisk między drzewa i manipulował jego położeniem, dopóki nie wywabi on przeciwnika. Sztuczne światło oświetlało okrąg o promieniu 15m.
- To je wywabi, na pewno! Pilnować się!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej