Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mirty - obudzenie Fausta
Canis:
Ach ta woń... odetchnijcie teraz pełną piersią, ale weźcie takiego macha do pięt... Co wam to przypomina? Bo nos przeciętnego człowieka wyczuwa tutaj nutę brutala walczącą z mocarnym bukietem samczej pachy. Gdyby zapachy miały kolory to na tej sali dominował by brąz. Jednym z odźwiernych był krasnolud, spojrzał na was i zwrócił się do kupla.
- Tak to moja stara wygląda.
- Ale nie była czarna, stary!
Odwracając się spojrzeliście na krasnoluda... co to? na brodzie? Widzieliście wy kiedyś tyle juchy na zaroście? Istna masakra... Co kolejny element w karczmie to jeszcze lepszy. Był wśród nich człowiek z amputowaną dłonią, a w miejscu dłoni nakładka ze stalowym hakiem. W kącie karczmy siedział okropny niziołek, a na jego plecach stało kilkanaście szczurów. Uderzające podobieństwo tego człowieka do twarzyczek szczurów, tylko mniej owłosione. Jedynym kto wyglądał tu dosyć normalnie był dobrze ubrany w nielichy strój, spasły mężczyzna. Po chwili podszedł do was karczmarz, a był nim człowiek z hakiem. Przystawił Aragornowi hak do piersi i gburowatym tonem, lecz starającym się brzmieć dosyć gustownie, na siłę starał się być miły, lecz dobrej etykiety nauczonym nie był.
- A wy czego tu panocki?
Progan:
Proganowi zebrała się ślina. Nie miał ochoty jej przełykać. Miał wrażenie, że zmieszała się z zapachami tutejszego małego świata. Miał już ją wypluć ukradkiem na podłogę, gdy na torsie dracona wylądował hak karczmarza. Progan w normalnej chwili przełknąłby ślinę. Teraz jednak był świadom jej nieciekawej formy. Stał więc nieruchomo z pełnymi ustami. Chciał się odezwać, średnio mu to wyszło
- Jesteszy podrożnymy... Zwady nie chczemy...
Hagmar:
Cyrk przyjechał? - Witajcie dobrodzieju, dwa grzane piwa i miska wody oraz kawał pieczeni dla mojego taru które pilnuje mi wozu. - powtórzył. - Szukam kogoś. Wąpierza.
Canis:
- ÂŁożech, grzane? niechejże bydzie, pieczeń... może być kur? To je te 6 grzywnów
Progan:
- Wąp...? - urwał Progan i spojrzał z przerażeniem na Aragorna. Szukamy... WAMPIRA? Bogowie! Te krwiożercze... To jest druh Aragorna... Progan miał mętlik w głowie. Nie znał żadnego wampira, ale bał się ich bardzo. Czuł wobec nich mieszaninę strachu i obrzydzenia. Strach jednakże przezwyciężał pozostałe uczucia.
- To ja zapłacę... - powiedział i wysupłał z mieszka pieniądze.
146 - 6 = 140 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej