Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu

<< < (13/42) > >>

Melkior Tacticus:
Melkior Starał się dojrzeć to "coś".

Eric:
- Opuśćcie broń. Spłoszyła się. Wiem, że wygląda paskudnie, ale nie znamy jej zamiarów - Eric schował miecz do pochwy i podszedł bliżej czerniejącej pustki otworu prowadzącego do ciemnej groty. Starał się coś dostrzec w nieprzeniknionym mroku: gwałtowny ruch, nieuchronną śmierć sunącą wprost na niego. Strach krępował jego kończyny, ale krok po kroku szedł do przodu na galaretowatych kolanach. Kurwa, jak go podejść? No przecież nie jak pieska... Chyba.

Melkior Tacticus:
- Może przynętą? Upolować jakiegoś kretoszczura i podrzucić w okolice jaskini, zasadzając się w krzakach.

Eric:
- Pamiętasz słowa druida? Ja do tego ręki nie przyłożę - powiedział cicho, a słowa odbiły się echem po lesie. Niemal niezauważalnie drgająca grdyka mogła wprawionemu obserwatorowi dać solidne świadectwo o jego obecnym stanie emocjonalnym. Groza powoli rozlewała się po jego twarzy, jak woda zalewająca pagórkowatą dolinę, najpierw zajmowała wgłębienia, a potem wspinała się coraz wyżej. Nie dało się ukryć, że w tym wszechogarniającym mroku kryło się coś złowieszczego. Miało się wrażenie, że zza pnia najbliższego drzewa wyłoni się coś niewypowiedzianie złego, co wprawi wszystkich w szaleństwo. Eric i tak był już rozchwiany emocjonalnie, za każdym razem gdy zamykał powieki rysował się pod nimi obraz widzianej wcześniej bestii, jej żółtych ślepi i ohydnej paszczy. Otrząśnij się! Uniósł dłonie do twarzy i mocno uderzył się w policzki. To nieco orzeźwiło jego chylący się ku upadkowi umysł. Z nową stanowczością spoglądał wgłąb jaskini.
- Sam tu mam tak stać? - mruknął. - Myślałem, że mamy wspólny cel... - zdecydował się zagrać na ambicjach towarzyszy.

Melkior Tacticus:
- Drasul kazał nam przynieść odpowiednią zdobycz. To "coś" wygląda na odpowiednie  monstrum Bo normalne to to nie jest. - stwierdził elf.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej