Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu
Eric:
- Trzeba się jej przyjrzeć. Lepiej mierzyć siły na zamiary - przemówił reszcie do rozsądku. - Ten pomysł z kretoszczurem w sumie nie taki najgorszy - uśmiechnął się nerwowo.
- Nie będę ukrywał, że nie bardzo uśmiecha mi się tam wchodzić.
Melkior Tacticus:
- Ani mi, wrócę w okolice jeziora. Może coś wytropię. Ty... ty się gdzieś skitraj. Izabell rusz swój zgrabny tyłeczek i chodź. - powiedział wracając się powoli w stronę jeziorka. Szukał tropów zwierzyny.
Eric:
Eric zawrócił i skrył się w krzakach. Miał nadzieję, że bestia wyjdzie w światło księżyca, by zbadać okolicę. Skrawki nieba prześwitywały przez gęste korony drzew. Widok gwiazd dodał Ericowi otuchy, chociaż dalej czuł głęboko skryty lęk. Wydawało mu się, że lada chwila coś może go zaskoczyć w gąszczu listowia i gałązek. Pod osłoną nocy i w nieznanym sobie terenie samoobrona urosłaby do rangi wyzwania o podobnym poziomie trudności, co zatrzymanie sunącego czoła lodowca. Nagle przypomniał sobie wcześniejszy trzask gałęzi, zgrywający się mniej więcej z momentem ucieczki potwora. Powoli i niezgrabnie zaczął się przemieszczać po krzakach, szukając źródła hałasu.
Drasul:
Melikor i Izabell nie zdążyli odejść zbyt daleko od jaskini, ponieważ wpadli w sidła pułapki zastawionej w zaroślach. Uwięzieni w ciasnej siatce próbowali dobyć broni jednak nagle stracili przytomność. Eric usłyszał jedynie ich krzyk.
Eric:
Eric wybiegł z krzaków i podążył za odgłosem krzyku swych towarzyszy. Dobiegał ze ścieżki prowadzącej w stronę jeziora. Najwyraźniej nie zdążyli zajść daleko, gdyż ich głos nie dobiegał z oddali.
- Elfko! - krzyczał, zły na siebie, że nie poznał imienia żadnego z dwojga.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej