Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu
Melkior Tacticus:
Melkior poprawił się na wozie.
- Chętnie posłucham.
Eric:
- Ja również - zachęcił do opowieści.
Drasul:
- Przede wszystkim szanujemy dzieło stworzenia, gdyż sami jesteśmy jego efektem. Nie podnosimy ręki na dzieci lasu, rośliny i zwierzęta. Zastanawiacie się pewnie, czy można pogodzić to z byciem myśliwym. Otóż właśnie takie postępowanie najbliższe jest prawdziwemu myśliwemu. Nie naginamy tego co oferuje nam las do swoich potrzeb, korzystamy z jego darów w czystej postaci. Nie zabijamy dla rozrywki, chwały i pieniędzy. Postępujemy podobnie do drapieżnika, atakujemy gdy jesteśmy głodni, gdy potrzebujemy skór do ogrzania się przed chłodem nocy. Polujemy w ostateczności, nigdy dla czystej rozrywki, każde odebrane życie odpowiednio uhonorowujemy oddając cześć i pamięć zabitemu stworzeniu. Nie jesteśmy agresorami, jesteśmy obrońcami puszczy i kniei, nie zawahamy się obciąć ręki podniesionej na dzieło stworzenia.
Izabell:
//Oj mecz był wczoraj, a do domu dopiero dzisiaj trafić się udało...
- Ja..., ja chcę uciec - zaczęła cicho elfka. - Z miasta. Wrócić do na łono Matki, tak jak za moich najmłodszych lat. Przeprosić Ją, wspierać jak tylko mogę i korzystać z Jej opieki. Jestem marnotrawną córką, ale zrozumiałam swoje błędy. Czułam coś już jako członkini ÂŁowczych Królewskich, gdy zbliżyłam się do lasu i jego mieszkańców. Nauczyłam się posługiwać łukiem, bronią mych przodków, mej rasy. Teraz chcę zrobić krok dalej, byle w odpowiednim kierunku. - opowiedziała, wbiła wzrok z ziemię i zamilkła.
Melkior Tacticus:
Melkior słuchał turdnaszana w milczeniu, słuchał uważnie i zgadzał się z tymi słowami. Nie bardzo wiedział czy i co powiedzieć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej