Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potłuczone szkło

<< < (13/22) > >>

Aaria Kruczowłosa:
Oho! Czyżby kolejna kłótnia rodzinna? - Powiedziałam do siebie w myślach. Na razie wędrowałam dalej, nie zważając na to uwagi. Potem się będę zastanawiać, jak mam się dogadać z tą dwójką.

Canis:
Gdy tak szłaś spojrzałaś na dwa domy, a w oknach dwoje ludzi z muszkietami. Słyszałaś krzyki i wrzaski, nieprzeciętne przekleństwa i wyzwiska rzucane między dwoma mężczyznami. Dało się tam słyszeć poszukiwane przez ciebie imiona w połączeniach jak:

-  "Jarek skur*ysynie"
- "Zdychaj Mirek! Ty ch*ju!"

I wcale nie brzmiało to żartobliwie szczególnie, gdy kule świstały uderzając w drewniane okiennice budynków dziurawiąc je na wylot.

Aaria Kruczowłosa:
-Nie inaczej. - Odpowiedziałam sobie na wcześniej zadane pytanie. Stanęłam tak na ścieżce i przyglądałam się tej bezsensownej batalii lekko zaintrygowana. -Nie mieli kogo wziąć na woźnicę, tylko musieli akurat tego Jarka? W każdym razie stałam tam, a kule latały w jedną i drugą stronę. Naszły mnie myśli, że muszkiet to taka... nieelegancka broń. Dużo huku, mało efektu. Musiałam się jednak skupić na sprawie tej dwójki dorosłych dzieci. Spróbowałam przekrzyczeć huk wystrzałów. -EKHEM! CZY MOGLIBY PANOWIE NA CHWILÊ PRZESTAÆ? SPRAWÊ MAM!

Canis:
Spojrzeli ze zdziwieniem na ciebie, po czym odłożyli muszkiety i zamknęli okiennice znikając z okien.

Aaria Kruczowłosa:
Wzruszyłam ramionami i skierowałam się do domu Mirosława.*Puk! Puk!* Zapukałam do drzwi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej