Tereny Valfden > Dział Wypraw
Potłuczone szkło
Aaria Kruczowłosa:
Oho! Czyżby kolejna kłótnia rodzinna? - Powiedziałam do siebie w myślach. Na razie wędrowałam dalej, nie zważając na to uwagi. Potem się będę zastanawiać, jak mam się dogadać z tą dwójką.
Canis:
Gdy tak szłaś spojrzałaś na dwa domy, a w oknach dwoje ludzi z muszkietami. Słyszałaś krzyki i wrzaski, nieprzeciętne przekleństwa i wyzwiska rzucane między dwoma mężczyznami. Dało się tam słyszeć poszukiwane przez ciebie imiona w połączeniach jak:
- "Jarek skur*ysynie"
- "Zdychaj Mirek! Ty ch*ju!"
I wcale nie brzmiało to żartobliwie szczególnie, gdy kule świstały uderzając w drewniane okiennice budynków dziurawiąc je na wylot.
Aaria Kruczowłosa:
-Nie inaczej. - Odpowiedziałam sobie na wcześniej zadane pytanie. Stanęłam tak na ścieżce i przyglądałam się tej bezsensownej batalii lekko zaintrygowana. -Nie mieli kogo wziąć na woźnicę, tylko musieli akurat tego Jarka? W każdym razie stałam tam, a kule latały w jedną i drugą stronę. Naszły mnie myśli, że muszkiet to taka... nieelegancka broń. Dużo huku, mało efektu. Musiałam się jednak skupić na sprawie tej dwójki dorosłych dzieci. Spróbowałam przekrzyczeć huk wystrzałów. -EKHEM! CZY MOGLIBY PANOWIE NA CHWILĂ PRZESTAĂ? SPRAWĂ MAM!
Canis:
Spojrzeli ze zdziwieniem na ciebie, po czym odłożyli muszkiety i zamknęli okiennice znikając z okien.
Aaria Kruczowłosa:
Wzruszyłam ramionami i skierowałam się do domu Mirosława.*Puk! Puk!* Zapukałam do drzwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej