Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy II

<< < (40/41) > >>

Canis:
Gremliny schowały się w krzakach i przemykały w krzakach unikając wszelkich ataków. Widać było jedynie chaotyczne ruszanie się liści w krzakach uniemożliwiając celnięcie elfowi, a zarazem dyumowi ukrywając miejsce, w którym są. Jednakże Salazar znał fajny sposób dla walki w taki, skrytym przeciwnikiem.

Salazar podbiegł do wozu i zabrał jedną butlę pół litra krwi i odkorkował czym prędzej. Przy pomocy hemoglobinezy odmierzył dokładnie 300ml krwi i wydobył cienkim strumieniem przez szyjkę szklanej butli. Ustawił bryłę z krwi w dłonaich i wypowiedział formułę zaklęcia czerwony gaz.

- Arashiz uruesh isash!

Tym samym wyzwolona energia magiczna zaczęła oddziaływać na krew formując kulę w dłoniach nekromanty. Jaszczur oddziałując równorzędnie hemoglobinezą oddziaływał na wewnętrzne struktury cząsteczkowe szkarłatnej cieczy doprowadzając początkowo do wrzenia, aż wreszcie do zmiany stanu skupienia w formę gazową wnętrza kuli wykonanej z krwi. Tak przygotowaną kulę cisnął przy pomocy psioniki w poruszające się chaszcze. Kula uderzyła rozbijając się, a obszar wokół, o kształcie koła o promieniu trzech metrów został pochłonięty swoistym wybuchem gazu wykonanego z krwi. Gremliny poddane działaniu czerwonego gazu padły martwe w wyniku licznych i rozległych obrażeń wynikających z oparzenia i stopienia elementów ciała.

- Unieruchomić Trablina! - Wrzasnął pokazując jak Trablin zmierza w chaszcze by ratować się ucieczką przed zagrożeniem.

Nawaar:
// Proszę o odległość moją od trablina.

Canis:
//15 metrów po linii prostej.

Nawaar:
Elf zmierzył odległość do trabilna, a było to zaledwie 15 metrów. Nathaniel zrobił duży uśmiech i dobył kolejnej strzały, którą nałożył na cięciwę łuku mocno naciągając. Jego celem okazał się ostatni trablinek, który chciał uciec jednakże nie mógł go zabić, ale o uszkodzeniu ciała nie było mowy, więc wymierzając elf wycelował w prawą nogę bestii. Gdy minęło sześć sekund, Nathaniel wypuścił strzałę, która idealnie trafiła w kolano bestii obalając ją w stronę zarośli. Teraz dziecię lasu mogło działać, zeskakując z gałęzi i rzucając łuk na ziemię, dziecko pobiegło w stronę krzaków za rannym stworzeniem. ÂŚlady krwi i pazurów wskazały miejsce jej leżenia, potwór chciał nadal uciekać czołgając się Nathaniel stanął nad nim z sztyletem w dłoni i rzekł. - Rusz się tylko, a zabiję!!. Następnie zawołał towarzyszy. - Panowie!. Podejdźcie mam coś dla was.

Canis:
- Oprawić zwierzynę, związać rannego i na wóz wszystko. Przeszukać wszystko. idę do szałasu. - Powiedział wyciągając szabelkę i szybko pędząc do prowizorycznego zabudowania.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej