Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁowca Burz w pogoni na Doral
Nawaar:
Elf widząc wybuch energii magicznej dracona, tylko się wzdrygnął. Mieć taką moc w swoich łapach i pokonywać, tylu przeciwników. Nathaniel chwilę pomyślał, a następnie rzekł do Progana. - Słuchaj wiem, że takie zabijanie nie ma żadnego sensu, ale chociaż je dobijaj żeby się zwierzęta nie męczyły. Następnie dziecię lasu nałożyło strzałę na cięciwę łuku, a w końcu ją mocno naciągnęło. Chwila mierzenia i elf wypuścił strzałę w stronę rannego bełtem lwa morskiego. Strzała poszybowała w głowę bestii zabijając ją szybko, żeby skrócić jej cierpienia.
2x lew morski.
Pozostaje 19 żelaznych strzał.
Progan:
Progan spojrzał na Nathaniela, a w spojrzeniu tym było niezrozumienie, ból i strach. Strach nie przed atakującymi bestiami, ale strach przed ludźmi dookoła.
//A tak poza tym to piszę z telefonu, więc nie mam jak opisać jakiejś walki.
Rakbar Nasard:
- Heshar anash grishil! - wykrzyczał formułę zaklęcia.
Mag skupił energię magiczną w jednej ręce, która pod wpływem inkantacji zamieniła się z płomień. Rakbar cisnął go z pomocą sił psionicznych w dwie ostatnie bestie. Płomień dosiągłszy lwy morskie zaczął je palić, bezlitośnie, nie zaważając na wilgotność ich ciała. To był ogień magiczny, niepodatny w żaden sposób na wodę. Wysoka temperatura i ostre płomienie stopiły wielkie cielska bestii, które krótko po pojawieniu się ognia zdechły.
Hagmar:
- I co? Zadowoleni? Marnowanie czasu by sobie pozabijać... Teleportował się z powrotem na okręt.
Progan:
Progan przełknął ślinę. Ostrożnie zluzował cięciwę, zdjął strzałę z łuku i schował ją do kołczana. ÂŁuk zarzucił na plecy, przeczesał włosy dłonią. Nie chciał patrzeć ludziom w oczy. Bał się, że uznają go za jakiegoś dziwaka. Czekał na pozwolenie powrotu do szalup.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej