Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŁowca Burz w pogoni na Doral
Nawaar:
Elf odłożył łuk na swoje miejsce, czyli do sajdaka. Widocznie miał dość przelewania niewinnej krwi. Teraz oczekiwał rozkazu kapitana, chyba że akcja nabierze nietypowego tępa i zaraz wszyscy się na siebie rzucimy z nożami. Nathaniel wyczekiwał sprawdzając, co jakiś czas swój srebrny sztylet.
Hagmar:
- Tylko z jednym pasażerem. Też czarnym draconem. Aragorn wyszedł na pokład wcześniej zabierając swój miecz. Przeszedł przez trap i skierował się po schodkach do ładowni. Zaskoczył swój cel, Iorweth nie spodziewał się nekromanty. W ładowni coś błysło i grzmotnęło. Banita osłonił się mortokinezą przed kulą ognia maga. Potem słychać było tylko głuche uderzenia metalu o metal, po 20 minutach cisza. Coś ciężkiego opadło na deski. Chwilę potem z ładowni wyszedł Aragorn targając trupa innego czarnego skurwigada. Przywiązał mu do szyi miecz i wrzucił do morza. Od Iorwetha dowiedział się wiele. Ale to opowieść na inną okazję...
//Nie mam siły na epickie opisy na stronę A4 ;[
Nawaar:
Misja wykonana. Stwierdził elf widząc zwłoki drugiego czarnego dracona. Walka trwała krótko, acz intensywnie zwłaszcza słysząc jakieś wybuchy w ładowni uszkodzonego statku. Grunt, że to koniec. - Rozumiem, że znalazłeś to, poco wypłynąłeś?. Znów stwierdził elf, widząc Aragorna.
Rakbar Nasard:
Rakbar stojąc z założonymi rękoma, pokiwał tylko głową na czyny Aragorna. Rasa czarnych demonów była doprawdy wypaczona i destrukcyjna. Nic dziwnego, że to tylko laboratoryjny eksperyment - w naturze nic takiego by nie przetrwało, wyeliminowałyby się na wzajem. Ponownie skupił się na obcych marynarzach, by w razie potrzeby się obronić.
TheMo:
Z uśmiechem obserwował zwycięstwo Aragorna. Wybuchy go nie poruszyły. Cel wyprawy wykonany. Ostatni rzut oka na czarne ciało tonące w głębi wody. Podszedł do barierki i obserwował marynarzy na sąsiednim statku. Widocznie byli lekko zszokowani widokiem zwłok jednego z ich towarzyszy podróży. Themo spojrzał na kapitana oczekując dalszych rozkazów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej