Pożegnałam się z towarzystwem i ruszyłam do swojego pokoju, by móc w spokoju przygotować się do bankietu. Nie spiesząc się, choć czasu miałam mało, ściągnęłam zbroję i wszystkie bronie, po czym ułożyłam je na stole, który przypadkiem znalazł się w moim pokoju - widać dbali o bogatych. Potem założyłam suknię i zabrałam się do nakładania makijażu, przez co straciłam większość czasu. Tym się jednak nie przejmowałam. Nie zapomniałam oczywiście o fryzurze. Na sam koniec przygotowań umieściłam na wysokości biodra szklaną mizerykordię. Długa, wąska klinga była niezwykle wręcz ostra, co mogło być przydatne. Po tych przygotowań udałam się przed karczmę, możliwe, że nieźle spóźniona.