Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak sie maja sprawy w Draconii
Isentor:
Isentor odnalazł jedynie Anet i Devristusa.
- Trzymaj to. - Rzekł do dziewczyny przekazując jej kilka dokumentów upchanych w zdobioną kopertę. -Nie oddawaj tego nikomu pod żadnym pozorem. Jesteśmy obserwowani przez szpiegów. ÂŚmiem podejrzewać, że wiedzą już iż nie jesteśmy z Myrtany, na szczęście nie wiedzą skąd możemy pochodzić. Nie dawajmy im tej satysfakcji. Nie mogę nigdzie dojrzeć Patty. Gdzie podziała się ta dziewucha?
Meaneb:
Szpiedzy Ardenosu działali szybko, do swoich działań wykorzystywali mroczną magię. Dzięki niezawodnej komunikacji wysłannik Meaneba był w stanie zawiadomić swoich kamratów o fałszywej delegacji z Myrtany. Na teren imprezy dostali się zabójcy z bractwa ciemności. W mistrzowski sposób wmieszali się w tłum osaczając swoje ofiary.
Devristus, Anete i Isentor byli zbyt skupieni na dyskusji, by zauważyć zbliżających się zabójców. Na każdego z delegatów przypadało po dwóch asasynów. Wmieszani w tłum próbowali zbliżyć się na tyle blisko, by zadać śmiertelny cios i położyć kres żywota wrogów Meaneba.
Patty skupiona na trunkach przy stole została namierzona przez zabójców, zbliżyli się do kobiety kulturalnie zagajając do rozmowy. Kobieta niczego nie podejrzewała.
//www.youtube.com/watch?v=Nba3Tr_GLZU
Isentor:
Do sali wpadł zdenerwowany służący, próbując się bezradnie przedostać przez tłum gości popędził w stronę Isentora. Kilka metrów od króla zdążył jedynie wypowiedzieć...
- Panie!
...nim został ugodzony sztyletem przez jednego z zabójców. Oczy gości zwróciły się na wykrzykującego młodzieńca. Z początku zebrani byli pełni pogardy dla kogoś kto zachowuje się tak grubiańsko na przyjęciu w obliczu tylu znamienitych gości, szybko jednak zdali sobie sprawę, że afront młodzieńca to błahostka przy mordercy, który stał nad jego truchłem z lepkim jeszcze od krwi ostrzem w ręku. Zbrodnia wywołała panikę wśród możnych, kupców i innych mniej lub bardziej ważnych osobistości. W wielkiej panice ludzie próbowali wydostać się z pałacu.
Szukanie udręczonych duchów w takim miejscu jak to zapewne spełzłoby na niczym, gdyby zabójca nie podsunął Isentorowi idealnego materiału dokonując mordu na służącym. Król spojrzał na ducha młodzieńca, który stał nad swym ciałem, z grymasem okrutnego bólu na twarzy. Nawiązując z nim więź przelał weń część swojej energii magicznej, wraz z nią przelał również odwagę i ogromne pokłady wściekłości. Następnie opętał go energią magiczną przepełnioną mroczną magią. Zaraził go, wypaczył resztki człowieczeństwa, które zastąpił nienawiścią i złem. Po czym rozkazał mu objawić się w tym świecie. Podsycając jego żądzę istnienia, dzieląc się z nim energią magiczną, nadał mu cel.
- Rozpraw się ze swoim mordercą!
Anette Du'Monteau:
Anette schowała podaną kopertę pod suknią. Potem nastąpił kompletny zwrot akcji. Dziewczyna trzymała rękę przy jednym z nożów, które ukryła pod swym strojem. Nie podobało jej się, że tacy zabójcy zaskoczyli ją i towarzyszy. Zaczęła się rozglądać bacznie i pilnować się z każdej możliwej strony.
Isentor:
Widmo przeszywało ciało zabójcy swymi szponami wpadając w coraz większy amok. Drugi z morderców polujący na Isentora wyskoczył w powietrze odbijając się od stołów, próbując zadać królowi śmiertelny cios sztyletem oberwał od mortokinezy. Anette spostrzegła, że mężczyzna ze sztyletem w ręku stoi tuż metr od niej. Niczego nie spodziewający się Devristus, który niezbyt czuwał nad sytuacją został raniony dwoma nożami rzuconymi przez zabójcę. Noże wbiły się głęboko na 10 centymetrów w klatkę piersiową raniąc lewe i prawe płuco. Patty nadal nie było widać. Być może już była martwa?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej