Tereny Valfden > Dział Wypraw

(Nie)Wesołe jest życie farmera

<< < (8/39) > >>

Funeris Venatio:
Farmer nieco się uspokoił, lecz podejrzliwy wzrok nadal krążył po wędrowcu i okolicy. Zmierzył go kilkukrotnie i doszedł do wniosku, że to raczej na pewno jest rycerz zakonu braci, miecz Zartata, srata tata tata. Odłożył widły, opierając je o chałupę, dał znak ręką, żeby Gorn poszedł za nim i miarowym krokiem szedł przed siebie. Obeszli dom farmera naokoło, aż dotarli do zbitej z bali i desek szerokiej ławy, która stała przytulona do jakiegoś niewielkiego spichrzu.
- Piwa się napijesz? Pszeniczne. Nie będziem gadać o suchym pysku, nie przystoi.

Gorn Valfranden:
- Nie trzeba Gospodarzu, wy pijcie, bo macie mi dużo do opowiedzenia.

Funeris Venatio:
- Siądźmy tedy. - Farmer zaszedł z jednej strony, ręką wstawał drugi koniec. Zamyślił się nieco, nie wiedząc od czego zacząć. Rozglądał się chwilę, jakby szukając punktu zaczepienie.
- Bo widzisz, diaboł mi się zalęgł. Paskudne stworzenie, psoci bez ustanku, depcze uprawy, wykrada zbiory, od czasu do czasu jakiegoś zwierzaka rozwłóczy po podwórzu. Ot tak, dla zabawy najpewniej. Ze trzy dni temu dziurę mi w szopie wybił, obsrał niemożebnie wszystko i tyle go widzielim. Kryje się gdzieś, nie wiadomo gdzie. Da radę coś z tym zrobić, mości rycerzu?

Gorn Valfranden:
- Zrobię co się da, czy ten ,,Diaboł'' tylko wam się uprzykrzał?, czy innym też, oraz czy też widzieliście go na własne oczy, czy to tylko domysły?, pytam ponieważ wolę być pewny że to przypadkiem, jakiś wrogi sąsiad to czyni.

Funeris Venatio:
- Inne farmy daleko, ale na targowiskach nikt się raczej nie skarżył. Kilka razy słyszałem, ale to dawniej, teraz się chyba do mnie przeniósł, skurwibąk jeden. A widzieć widziałem, ino ciemno było i żem nie dogonił dziada, ale chyba jakiś taki postawny i włochaty był.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej