Tereny Valfden > Dział Wypraw
(Nie)Wesołe jest życie farmera
Gorn Valfranden:
Gorn uniknął ataku wilka. Dobył młota i rozpoczął walkę. Najpierw unikał ataków wilka, dopiero potem zaatakował go silnymi ciosami młota, następnie powalił zwierzę, i zabił je ciosem w czaszkę które zniszczyło mózg. Drugi wilk nie czekał i chciał zastosować przewrócenie. Gorn jednak uniknął ataku przeciwnika, i sam zaczął atakować wilka mocnymi ciosami w korpus. Powalił wilka na ziemię i zabił go potężnym ciosem w czaszkę które spowodowało natychmiastową agonię. Gorn schował młot i dobył swojego miecza z czarnej rudy. Wilk bardzo szybko pokonał osiem metrów i zaczął atakować z furią ponieważ jego kompani nie żyją. Gorn i tym razem sprawnie unikał ataków. Sytuacja była odrobinę trudniejsza bo nie można było powalić wilka, ale Gorn wykorzystał inny atut. W odpowiednim momencie sam zaczął ciąć mieczem wilka, ponieważ była to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza broń jednoręczna, wilk czując ogromny ból zaczął się cofać. Gorn po kilku cięciach wbił miecz w głowę wilka pozbawiając życia przeciwnika znanego jako mieszkaniec lasów. Gorn już nie zagrożony zaczął oprawiać wilki, ostrożnie i dokładnie. Gdy skończył ruszył dalej ku miasteczku Cetlin, będąc smutnym z powodu utraty konia. podczas podróży co kilka chwil gwizdał sobie.
0x Wilk
Zyskuje:
48 pazurów wilka
6m2 skóry wilka
12 kły wilka
Funeris Venatio:
//Nie dostaniesz nic poza brązowy talent za walki, jeżeli nie zaczniesz układać innych opisów, jak tylko te dwa, czy trzy schematy, gdzie zmieniasz tylko przeciwnika i ilość ciosów.
Noc zapadła, a Gorn nadal był na szlaku. Z tym, że nie miał wierzchowca, a zaczął padać obfity deszcz, który przesiąkał i mroził jak diabli. Na horyzoncie migały błyskawice i słychać było potężne grzmoty.
Gorn Valfranden:
Gorn nic nie robił sobie z burzy i deszczu. Szedł szybkim krokiem nadal gwizdał. Grzmoty były jakby jego towarzyszem podróży. Swobodnie spoglądał na teren który mijał.
// spróbuje coś wymyślić.
Funeris Venatio:
Woda lała się coraz bardziej obficie, a błyskawice uderzały coraz bliżej. Po kilkunastu minutach Gorn nie miał na sobie żadnej suchej nitki, a gościniec zmienił się w jedną wielką breję. Rozmiękczona ziemia pochłaniała buty wędrowca, powodując, że grzęznął co chwila. Zerwał się wiatr, który wyginał nawet największe i najstarsze drzewa. Piechura kilka razy przewróciło na błoto, z trudem się podnosił. Jakaś wielka gałąź spadła dwa metry za nim, niemal go przygniatając i zabijając. Należało szybko znaleźć schronienie.
Gorn Valfranden:
Gorn widząc że pogoda wariuje, cały umazany w błocie zaczął szybko biec, rozglądając się za jakimś schronieniem, bo tak to już jest kiedy ktoś jest przemoknięty, brudny, i jest zagrożony z powodu pogody.
// Sorki za brak postów, postaram się nadrobić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej