Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cichy domek nad jeziorem
Patty:
Maniery Gerina nie zrobiły na mnie wrażenia. Wręcz przeciwnie. Starałam się oddychać wyłącznie ustami, by przypadkiem nie poczuć tej charakterystycznej nuty zapachowej.
- To my się będziemy zbierać - zapewniłam zleceniodawcę i salwowałam się ucieczką z miejsca skażenia - Za mną, młodzieży - zarządziłam i ruszyłam w stronę stajni, by pobrać odpowiedniego wierzchowca. Zawsze to lepiej i szybciej niż drałować na piechotę niczym plebs.
Lucas Paladin:
- Młodzieży.. - mruknął Lucas pod nosem. Patty miała dzisiaj wyjątkowo dobry humor. Ale to dobrze, nawet bardzo dobrze, o to rycerzowi chodziło. Zrozumiał wytyczne, a teraz musiał się ulatniać z miejsca zlecenia, ponieważ mogło to grozić w najlepszym wypadku uduszeniem. Wyszedł więc z siedziby Gerina i skierował swe kroki do stajni. Kiedy już doszedł wybrał sobie konia o karej maści, samca, okazałego, pobrał uprząż od stajennego i starannie osiodłał wierzchowca. Kiedy na nim usiadł już wiedział, że jego wybór był bardzo dobry.
- No przyjacielu, czekamy tylko na Juliana. - rzekł do konia, po czym zwrócił się do Patty -Widzę, że dzisiaj jesteśmy w wyjątkowo dobrym humorze. - po czym sam, mimowolnie się uśmiechnął.
Funeris Venatio:
//Jest godzina 12.37, piękny dzień, lekko wieje, jesteście na razie w stajni. Punktem kontrolnym, do którego nie będę przeszkadzał jest "połowa drogi", a nóż chcecie pogadać, czy coś. Napiszcie wyraźnie, jeżeli się tam znajdziecie, będzie tam kamień milowy. Przyjemnego kopytkowania.
Julian:
Zamiast pójść na spotkanie z Patty i Lucasem poszedłem po konia i na rumaku dotarłem doń.
- Witajcie. Czeka nas epicka wyprawa. Ruszajmy!
Lucas Paladin:
- Zatem ruszajmy. - rzekł Lucas i kopnął delikatnie konia, aby ten ruszył. Pogoda była rzeczywiście piękna, słońce, lekki wiatr, który muskał włosy. Rycerz podjechał do Patty:
- Piękna ta pogoda, prawda? Chociaż nie o pogodzie chciałem rozmawiać. Pięknie wczoraj wyglądałaś w tej koszuli. Dlaczego masz taki dystans do mężczyzn?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej