Tereny Valfden > Dział Wypraw

Obezwładniająca ciemność

<< < (6/32) > >>

Funeris Venatio:
Jaszczur zszedł do środka. Teren opadał na początku całkiem mocno, lecz potem już coraz łagodniej. Wejście było szerokie na około półtorej metra, na pewno nie więcej, sklepienie zaś znajdowało się jakieś dwa metry nad podłożem. Zwisające z powały korzenie dawały niesamowite cienie, rzucane na ziemiste i nieco wilgotne ściany. Na razie nie było widać nic nadzwyczajnego, ot wielka dziura w ziemi. Szeklan jednak po trzydziestu jeden krokach doszedł do rozstaja. Tunel potencjalnie się kończył, lecz migające światło pochodni zdradzało, że są tam dwie szczeliny. Jedna biegła prosto, druga znajdowała się po prawej. Nie były szerokie, ledwie jaszczuroczłek mógłby się przez nie przecisnąć stając bokiem. Korytarzyki miały po jakieś dwa metry długości, potem ciągnęły się dalej dwa niezależne tunele.

//Uważaj, żeby nie zgasić pochodni, jestem ciekaw jak to rozwiążesz. Do tego możesz sobie robić jakąś mapkę, bo troszkę pochodzisz, jeżeli będziesz chciał przeszukać wszystko.

DarkModders:
Szeklan przyswiecił dokładnie pochodnią w tunel na, którego wprost stał. Wiedział że tuneli może być mnóstwo. Uderzył energicznym ruchem toporem w ściane i wyciął niezbyt dokładną gwiade. Miało to służyć za stwoisty drogowskaz żeby sie nie pogubić w tej jaskini.  Ruszył na wprost siebie. Tunel był cholernie ciasny. Jednak po kilku przemęczonych metrach zaczynał sie rozszerzać tak że można było iść swobodnie

Funeris Venatio:
//Sprytne z tym oznaczeniem. Naprawdę. :)

Tunel znowu wrócił do swojej wcześniejszej szerokości. Tutaj jednak znowu Szeklan natrafił na dwie drogi. Jedna wiodła prosto, druga w lewo i ostro w dół. Jaszczuroczłekowi pod nogami zachrupały kości.

DarkModders:
Szeklan przystanął i przykucnął. Zobaczył kilka kości leżących na ziemi. Uważnie je sprawdził i wstał z ziemi i ruszył w strone tuneli. Było wiadome że coś wielkiego sie tu zagnieździło. Stanął koło rozgłezień i zamyślił sie nad wyborem drogi. Po chwili jednak podszedł dościany lewego tunelu i wyrąbał w ścianie kolejną gwiazde i ruszył dalej w dół

//Jakoś taki pomysł mi tylko wpadł żeby nie zapomnieć drogi :)

Funeris Venatio:
Zaczęło się robić coraz szerzej. Z sufitu kapały z wolna krople wody, które wsiąkały w miękką glebę, chlupiąc przy każdym kroku. Wilgotność i temperatura zwiększały się z każdym krokiem, a pod nogami widać było kilka następnych kości, głównie sporych miednic. Po kilku następnych krokach kawałek ziemi spadł na pochodnię i ją ostatecznie zgasił.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej