Autor Wątek: Raz kozie mgle: Atusel i morze  (Przeczytany 40043 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #380 dnia: 13 Czerwiec 2014, 23:33:43 »
Drago dopił piwo, zostawił prawie nietknięty stek i udał się na statek. Będąc tam najpierw poddał się medytacji, podobnie jak Mogul. Jednak on skupił się na oczyszczeniu umysłu z emocji, które w walce mogłyby tylko rozpraszać. Potrzebował klarownego umysłu, aby działać jak najskuteczniej. Medytował jakiś czas, po czym uznał, że warto dać też wypocząć ciału. Znalazł sobie miejsce i poszedł spać.

Offline TheMo

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 5519
  • Reputacja: 4478
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #381 dnia: 14 Czerwiec 2014, 01:40:57 »
Zjadł wszystko, co zamówił.
Będzie czym wymiotować.
Udał się za towarzyszami do kajuty. Na miejscu położył się na koi i usnął.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #381 dnia: 14 Czerwiec 2014, 01:40:57 »

Canis

  • Gość
Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #382 dnia: 14 Czerwiec 2014, 05:14:18 »
Salazar także udał się na statek co by odpocząć przed wypłynięciem...

Offline Devristus Morii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 10462
  • Reputacja: 8339
  • Płeć: Mężczyzna
  • Leniuszek.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #383 dnia: 14 Czerwiec 2014, 08:02:47 »
//A teraz jade na 12 godzin do pracy ;/

Kiedy wszyscy spali Devristus podszedł do urządzenia, które stało pośrodku statku. Popatrzył na nie i westchnął. Obyś zadziała, bo w Tobie jedyna nadzieja. Położył rękę na maszynie i zaczął szukać klapy, przycisku. Po paru minutach znalazł zgrubienie na metalowej powłoce i wcisnął. Usłyszał szczęk, a potem pracę całej maszyny. Kryształ od machiny zapulsował czerwonym światłem i wyleciał z niego wiązki czerwonego światła, które utworzyły w okół statku kulistą barierę o 750 metrów. Liszowi zaparło dech w płucach, na widok działającej maszyny.
Kapitanie! Możemy ruszać
« Ostatnia zmiana: 14 Czerwiec 2014, 08:07:04 wysłana przez Devristus »

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #384 dnia: 14 Czerwiec 2014, 08:50:08 »
Zasiedli spokojnie w karczmie, gdzie Poeta nie obżerał się zbytnio. Już w zajeździe na trakcie, niespełna kilka godzin wcześniej, najadł się całkiem nieźle, więc głodu nie odczuwał. Raczej poskubał dziczyzny, niż się nią opychał, ale jednego kufla świeżego, niepasteryzowanego piwa na pewno nie odmówił. Jasne, klarowne, przefiltrowywane, jak to się ostatnio coraz częściej robiło, żeby zachować trunek w dobrej kondycji przez kilka dni dłużej. Popijał niespiesznie, nie odzywając się raczej. Przytakiwał Aragornowi, gdy ten wspominał soczysty tyłeczek Patty, kwitował zrozumieniem wywody Dragossaniego - w końcu sam mógłby się rozwodzić z takim pietyzmem o kilku sprawach, chociaż niekoniecznie o krwi. Wampir po prostu wiedział o czym mówi i widać było, że jego wiedza jest poparta wieloletnim doświadczeniem i zbieraniem odpowiednich materiałów do... badań.
Już na statku wszyscy znaleźli się we wspólnej kajucie, jak to bywa na takich łajbach. Rycerz ściągnął tarczę, odpiął pas z mieczem, hełm położył przy bezgłowiu "łóżka", ściągnął kirys i okute w stal buty. Nawet jeżeli coś by ich teraz zaatakowało, to miał jeszcze czas, by się szybko przysposobić; te nowe zbroje robiono naprawdę po mistrzowsku, by móc zakładać je w oka mgnieniu i to samemu, bez pomocy pazia, czy giermka. Teraz najważniejszy był sen, który miał pomóc odzyskać nadwątlone siły...

Jakaś śliska rzecz musnęła go po policzku. Delikatnie, ledwo wyczuwalnie, niczym pocałunek kochanki, z którą całą zeszłą noc uprawiał miłosne zawody. Próbował sobie wyobrazić ją leżącą tuż obok, z lśniącym od potu ciałem, z krągłymi, jędrnymi piersiami, smukłą talią, kształtną pupą i długimi nogami aż do samej ziemi. Coś jednak mu w tym wyobrażeniu nie pasowało. Kochanka znów musnęła go swoimi wydatnymi wargami, tym razem w jego własne usta. Pieścili się chwilę, jego ręce wędrowały po jej ciele, ona wpijała swoje dłonie w jego ciemne włosy, poruszała rytmicznie biodrami, by rozgrzać w nim namiętność. Jej język lawirował w jego ustach... Lecz w tym języku było coś nie tak. Piękność dała się nadziać na jego członka, sycząc z rozkoszy. Lecz syczała w jakiś nieokreślony, nieznany i niezbyt przyjemny sposób. Gdzieś Poecie świtało, gdzie mógł słyszeć taki dźwięk, lecz wyobraźnię zalewały teraz inne obrazy, zmysły były wyostrzone do granic możliwości, ale zajmowały się tylko jednym, odbierając wszystkie naraz rozkosz, jaką dawała im kobieta. Kobieta, w której było coś nie tak. Wtem zrozumiał, że język to nie język. Wrota rozkoszy kochanki nie były jej pochwą. Ręce, które błądziły po ciele, by znaleźć się wokół szyi nie były rękami. To były macki. ÂŚliskie, z wypustkami, naroślami, pokryte dziwaczną substancją. Jedna z nich wchodziła rycerzowi do gardła, dławiąc go i odbierając dostęp powietrza. Druga zaciskała się wokół gardła, jeszcze potęgując duszenie. Wreszcie trzecia owinęła się na kroczu, pędząc dalej w szaleńczym tańcu śmierci wokół całego brzucha, ściskając organy wewnętrzne i pozbawiając je życia. Zakonnik szarpał się, wyrywał, miotał, lecz bezskutecznie. Jego ręce przywarły do boków wąskiego łóżka, nogi zostały skrępowane. Przez pierś prześlizgnęła się następna odrażająca macka, która miażdżyła żebra i wszystko, co pod nimi z nieludzką wręcz siłą. Bo i nie było mowy o żadnym człowieku. To starożytna bestia dusiła go, odbierając resztki energii, jakby działała w imię wyższych spraw. Jakby przeczuwała, że człowiek w niedalekiej przyszłości stanie się kimś więcej, niż tylko paladynem Bractwa ÂŚwitu. Lewiatan wiedział, że Zartat czuwa nad tą istotą i nie ma wobec niej poważne, dalekosiężne plany. A wojowników boga światła Lewiatan zwykł niszczyć w swoim śmiertelnym uścisku. Lecz coś znowu było nie tak. Tym razem to obślizgłe odnóża bestii z morskich otchłani zaczęły się niespokojnie wierzgać. Człowiek był na skraju życia i śmierci, gdy z wewnątrz jego gardła zaczęło bić światło. Na początku blade, nieokreślonego koloru, które przybierało na sile z każdą cenną chwilą. Prawa ręka rycerza podźwignęła się z uścisku, jednym skurczem mięśni rozrywając w strzępy przyklejone doń macki. Tak samo druga, w identyczny sposób, rozbryzgując wszędzie wokół nieczystą materię. ÂŚwiatło przybrało na sile, gdy pierś człowieka przestała się zapadać, rozprężając się w oddechu życia. Lewiatan w akcie desperacji zerwał całą górną część ich statku. Jednak wszyscy zdawali się spać, jakby zaklęto ich w kamień, nikt się nie poruszał. Wielka, cuchnąca paszcza starożytnej bestii kłapała tysiącami wielkich, spiralnie ułożonych zębów. Każdy był wielkości dłoni dorosłego mężczyzny, ostry niczym oręż z czarnej rudy. Funeris wydawał się ledwie kropką na tle stwora. Niebo, które całe przykryte było gęstymi czarnymi chmurami, zaczęło się gdzieniegdzie rozpogadzać. Pierwsze promienie południowego słońca padły na postać, która rozrywała macki, niczym niewolnik kajdany. Mulier amicta sole, niewiasta obleczona słońcem, chociaż nad nią był księżyc i gwiazdy; takie skojarzenia z którejś starej księgi mógłby mieć ktoś, kto spoglądałby wtedy na to z boku. Lecz zamiast niewiasty, która miała być jednym ze zwiastunów końca świata, w jej miejscu znajdował się mężczyzna, unoszący się w powietrzu na dwóch majestatycznych, złotych skrzydłach. Jego nagie umięśnione ciało lśniło, a w prawej ręce trzymał dzierżył płonący miecz wiary, która zawsze gorąco paliła się w jego sercu. Anielska postać runęła w dół, ku paszy Lewiatana...

... a Poeta obudził się zlany potem w kajucie fregaty Aquila, która leniwie płynęła po wodach otaczających królestwo Valfden.
« Ostatnia zmiana: 14 Czerwiec 2014, 09:42:04 wysłana przez Funeris Venatio »

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #385 dnia: 14 Czerwiec 2014, 09:43:18 »
Elf zasnął momentalnie czasami przewracając się z boku, na bok. Widocznie coś go męczyło, ale zaraz odchodziło takie dziwne uczucie trwało trochę dopóki nie ukazało mu się to we śnie. Nathaniel stał z łukiem w prawej ręce, a w lewej miał już nałożyć mitrhilową strzałę i celować w wrogów, by osłaniać towarzyszy. Kiedy nagle duża czarna skrzydlata bestia przyleciała. Nathaniel nie wiedział, czy widzi smoka, czy jakąś podobną kreaturę ale jednego był pewien stał w szoku i nic kompletnie, nic nie mógł zrobić. Nathaniel czekał, aż bestia go pożre został sparaliżowany strachem i oczekiwał końca wtedy to nagle towarzysze przyszli z pomocą, ale nie wiedział kim byli dlatego nie mógł opisać ich sylwetek ani wyglądu. Gdy tak sobie walczyli elf się odblokował i nałożył strzałę na cięciwę ÂŁuku elfa leśnego i wystrzelił w potwora trafiając ją w oko. Bestia padła, a dziecię lasu się uspokoiło i z uśmiechem na ustach zasnęło dalej.
 
// To nic do porównania z opisem Funa, ale zawsze sen to sen.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #386 dnia: 14 Czerwiec 2014, 11:24:01 »
A Aragornowi nie śniło się nic wartego zapamiętania. Stał na pokładzie oparty jedną ręką o reling czując dziwne mrowienie w całym ciele. Machina zakłócała magię, ich własną też. Siorbnął kawy z kubka.

Offline Izabell Ravlet

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 3708
  • Reputacja: 4247
  • Płeć: Mężczyzna
  • Darlecio
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #387 dnia: 14 Czerwiec 2014, 11:31:16 »
Darlenit w międzyczasie coś zjadł, zdrzemnął się chwilę. Po tym wszystkim stanął na pokładzie, oparł się o burtę i przyglądał się machinie. Westchnął smutno na myśl, że na niego ona nie działa.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #388 dnia: 14 Czerwiec 2014, 11:32:01 »
Dragosani też spał. Przed zaśnięciem nawet ściągnął miecz z pleców, więc było mu względnie wygodnie. Na tyle wygodnie, na ile może być na małej koi pod pokładem fregaty. W sumie to całkiem dobrze mu się spało. Nie miał snów, a przynajmniej żadnego nie zapamiętał. Może to i lepiej. Czasami zdarzało się mu się powracać w snach do własnego ukrzyżowania, co raczej nie jest miłym wspomnieniem. Po kilku godzinach snu wampir się obudził. Wstał z koi, założył pochwę z mieczem na plecy, sprawdził, czy pancerz chroni całe ciało, po czym wyszedł na pokład. Był dzień(?) i już płynęli. Uwagę zwracała działająca maszyna. Roztaczała wokół siebie i wokół statku dużą, kulistą barierę. Wampir przez chwilę patrzył na nią w niemym podziwie. Przynajmniej ta część zadania się udała.

Offline Lucas Paladin

  • Starszy redaktor
  • ***
  • Wiadomości: 2971
  • Reputacja: 2876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Believer & Traveler
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #389 dnia: 14 Czerwiec 2014, 11:36:10 »
Lucas w całym tym zamieszaniu zniknął gdzieś w tłumie i odpoczywał. ÂŻałował, że uniknął teraz jakiś rozmów z Patty, ale z drugiej strony, na wszystko można sobie zapracować, kiedy przyjdzie na to odpowiednia chwila. Teraz musiał się skupić wyraźnie na zadaniu. Artefakt zadziałał, należało więc wypłynąć w morze, aby dokończyć misję. Ekipa była zdolna, silna, mogła podołać najtrudniejszemu nawet zadaniu. Rycerz był gotów nawet ponieść śmierć w słusznej sprawie.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #390 dnia: 14 Czerwiec 2014, 12:01:19 »
Elf się przebudził ze świetnego snu. Zauważył, że statek nagle ruszył widocznie przespał wypłynięcie z portu. Teraz było już za późno, żeby móc znowu go zobaczyć, więc zerwał się z łóżka nałożył sprzęt na odpowiednie miejsca i ruszył na pokład. Nathaniel zauważył dziwną barierę wokół statku. Widocznie maszyna, z przed lat działa dobrze, ale kto mógł to wiedzieć dopóki nie spróbował. Dziecię lasu rozglądało się, po pokładzie by zauważyć dracona stojącego i patrzącego się w otchłań morza. Elf podszedł do niego. - Widzę, że wszystko tymczasowo działa.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #391 dnia: 14 Czerwiec 2014, 12:09:38 »
- Tia. <siorb> - Na razie, zobacz jak maszyna pięknie odgania mgłę. Szczerze? Kazałbym już zawracać i przeciążyć to cholerstwo by zniszczyć to gówno.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #392 dnia: 14 Czerwiec 2014, 12:11:27 »
- Im szybciej tym bezpieczniej dla nas. Stwierdził elf.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #393 dnia: 14 Czerwiec 2014, 12:32:42 »
- Ta, bo kto wie co za gówno Meaneb wrzucił do wody.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #394 dnia: 14 Czerwiec 2014, 12:34:53 »
Funeris rozbudził się całkowicie, leżąc kilka dłuższych chwil na twardym posłaniu. W głowie ciągle kołatały mu myśli, obrazy. Jeszcze pamiętał wyraźnie wszystkie szczegóły, jak to chwilę po przebudzeniu. Istoty, które mają w zwyczaju śnić, zazwyczaj szybko zapominają swoje projekcje umysłowe, najpóźniej kilka minut po przebudzeniu mara jest tylko ulotnym wspomnieniem czegoś, co się wytworzyło pod rozbudzoną myślami czaszką. Funeris gdzieś kiedyś słyszał, że najwięcej śnią ludzie, maureni i elfy. Ci ostatni najczęściej też sny zapamiętują i odbierają je największą ilością zmysłów. Człowiek jednak nadal czuł na swoim ciele wszystkie macki, które go oplatały podczas tej dziwnej... przygody. Wszystko wydawało się tak naturalne i realne, że mógłby się zatracić w tym świecie i nawet nie wiedzieć, że on tak naprawdę śni. Rycerz doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że istota, w którą się zmienił, to był anioł. Wojownik Zartata, trzon jego armii, przedstawiciel niebios, wysłannik. Poeta pamiętał też świetnie, że nieliczni z zakonników bractwa będą godni dostąpienia zaszczytu otrzymania anielskich łask, by móc właśnie stać się kimś, kogo człowiek widział we śnie. Widział siebie.
Przestał o tym przez moment myśleć. Dźwignął ciało, by usiąść. Do środka, pod pokład, nie wpadało wiele światła. Panował tutaj raczej półmrok, w którym jednak dało się wszytko w miarę dobrze widzieć, o ile oczy się przyzwyczaiły. Otarł spocone ciało kawałkiem jakiejś szmaty, która wisiała gdzieś z boku. Nie śmierdziała i miała w miarę naturalny kolor, więc Poeta uznał, że można ją spokojnie wykorzystać. Zaczął od twarzy, potem kark i plecy. Czuł się nieco lepiej, więc przywdział koszulę, której nie pamiętał, żeby zdejmował. Dziwna sytuacja. Z samego ranka, gdy wszyscy zalegli po podróży na swoich wyrach, zdjął zbroję, ale tylko ją. Walnął się na koję, ale cały czas w koszuli i spodniach. Postanowił nie głowić się nad tym, i tak pewnie nie doszedłby do żadnej logicznej konkluzji. Spojrzał na Patty, która leżała gdzieś po drugiej stronie dolnego pokładu. Raczej nie ruszała się, by zdjąć mu płótno z klatki piersiowej, więc ten scenariusz można odrzucić. Anette raczej nie podejrzewał. Reszta męskich członków kompanii na razie nie przejawiała żadnych homoseksualnych zapędów, więc tę myśl też szybko porzucił. Już w wysłużonej nieco koszuli, chwycił za resztę ekwipunku. Postanowił przywdziać całość, nie wiedząc która część zbroi może mu się przydać na morzu. Nie martwił się zmęczeniem ciała poprzez dźwiganie całości blach, w końcu miał naprawdę świetnie zbudowane ciało, twarde, mocne mięśnie i był zahartowany długotrwałym treningiem w Bractwie ÂŚwitu. Nie zastanawiając się więc, naciągnął swoje okute buciory i ułożył pewnie stopy. Zasznurował porządnie, by nie nabawić się kontuzji i zabrał się za resztę. Nagolenniki przyłożył do piszczeli i również zawiązał rzemienie. Przymocował kirys, posprawdzał sprzączki i klamry, puknął kilka razy i wziął w dłonie kiścień, który miał przypięty do pasa. Często zapominał, że go w ogóle nosi. Po powrocie do Bractwa może zmieni swoją broń zapasową, na coś nieco sztywniejszego, może buzdygan. Przy lewej biodrze dumnie zawisł zdobyczny Neltharion, czarny miecz wykonany z najlepszej z rud dostępnych na terenie królestwa. Niesamowita ostrość, relatywnie mała waga, świetne właściwości. Oręż idealny. Szybko przysposobił się do końca i wyszedł spod pokładu. Kilku towarzyszy znajdowało się już na górze. Aragorn coś siorbał, Nathaniel coś tam do niego gadał, Drago i Darlenit nie robili nic konkretnego, gdzieś tam kręcił się Lucas. Poeta przemknął cicho na kasztel rufowy, gdzie w tej chwili znajdował się sternik wraz z kapitanem. Rozmawiali o czymś cicho, wskazując sobie kierunki i patrząc na busolę. Funeris przykucnął na niewielkim wypuście z desek, który od biedy można było uznać za ławę do siedzenia. Starożytny dracoński artefakt zaczął działać. Roztaczał wokół siebie, a dokładniej z wnętrza tego czerwonego kryształu, światło tej samej barwy, które rozganiało mgłę. Promień tafli morza niepokrytego mgłą wynosił jakieś siedemset metrów, może nieco więcej. Woda była spokojna, mocno nie wiało, nie zbierały się też sztormowe chmury. Ot, pozorna sielanka. Rycerz nie widział, ile już płynęli ani też jaką drogę pokonali. Mgła zasnuwała teren wokół. Człowiek zdał sobie sprawę, że w ciągle świeżym śnie nie widział mgły. Mogło to znaczyć, że artefakt ją rozgoni i nie narażali życia na marne w katakumbach. Mógł to też przecież być zwykły sen i nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością.
Zartat jeden wie, co ich czeka. Rycerz poświęcił swoje życie właśnie jemu i poprzysiągł, że będzie wykonywał jego wolę. Bóg mu się jednak jeszcze nie objawił, nie rozmawiał z nim, jak niektórzy, ale widział anielicę, która jest niezwykle namacalnym dowodem, że to nie tylko urojenia umysłów, które potrzebują sił wyższych, które miałyby nad nimi czuwać. Wszyscy bogowie oddziaływali na życie śmiertelnych w różnym stopniu. Funeris zamknął oczy i czuł, że ktoś tam nad nim czuwa. Próbował wysłać kilka myśli do ÂŚwietlistego Pana, by ich wysłuchał i spojrzał przychylniej na swojego sługę na tym świecie. Wiedział, że wyprawa niesie ze sobą wielkie niebezpieczeństwo, która czai się nie tylko nad nim samym, ale też i nad jego towarzyszami. Niektórzy swego czasu pogardliwie odnosili się w stosunku do Zartata, lecz rycerz ich za to nie gaił. Modlił się za nich równie szczerze, jak za tych, których uważał za swoich przyjaciół. Jak na przykład Lucasa Paladina, brata z zakonu. Nie znali się długo, lecz czuć było między nimi, że to wierni sobie towarzysze, którzy gotowi są na poświęcenia. Podobnie Aragorn. Wielki czarny dracon, który wydawał się co najmniej przychylny wobec człowieka. Oni wszyscy zasługiwali, by przeżyć tę wyprawę i powrócić spokojnie na Valfedn, meldując królowi, że mgła rozgoniona, wszyscy cali i można chociaż przez moment cieszyć się z sukcesu.

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #395 dnia: 14 Czerwiec 2014, 13:21:49 »
Elrond obserwował morze. Cieszył się wyprawą. Dobrze że pobierał ostatnio lekcje żeglugi. Teraz nowo poznane umiejętności na pewno się przydadzą.

Offline Funeris Venatio

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 8062
  • Reputacja: 8788
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym więcej wiem, że nic nie wiem.
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #396 dnia: 14 Czerwiec 2014, 15:54:06 »
Poeta zszedł na dół, do towarzyszy. Nie wszyscy znajdowali się na górnym pokładzie, bo i nie było takiej potrzeby. Podszedł do Aragorna, oparł się o drewniany reling i zapatrzył w falującą wodę. Chwilowo nie działo się nic. Jaki tu spokój...

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #397 dnia: 14 Czerwiec 2014, 16:04:36 »
- Jak tam Funerisie? Kac nie dokucza?

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #398 dnia: 14 Czerwiec 2014, 16:06:42 »
// Nie zauważyłem, kiedy mi odpisałeś Aragornie.

- Dokładnie. Zróbmy swoje i spadajmy. Odpowiedział elf, kiedy do rozmowy się przyłączył rycerz bractwa świtu.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #399 dnia: 14 Czerwiec 2014, 16:11:27 »
- Dev odsypia kaca więc nic nie zrobimy. Ja się tego nie tykam.


//Dev w pracy a nie dał instrukcji  ;[

Forum Tawerny Gothic

Odp: Raz kozie mgle: Atusel i morze
« Odpowiedź #399 dnia: 14 Czerwiec 2014, 16:11:27 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top