Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
TheMo:
Złapał się, aby nie wypaść z gniazda. Trzymał się mocno, gdyż na górze trzęsienie statkiem było najbardziej odczuwalne. Miał nadzieję, że teraz rozwiną żagle na całego i będą spierdalać najszybciej jak to możliwe.
Devristus Morii:
Pełna prędkość, natychmiast krzyknął elf Przytrzymać maszynę, aby nie wpadła do wody!
Nawaar:
Elf słyszał słowa orka, ale nie miał czasu odpowiadać musiał się czegoś złapać, a tym czymś była lina koło masztu. Musiał się szybko chwycić, żeby w razie obalenia się statku nie zginąć w odmętach morza. Walka dwóch gadów trwała w najlepsze, aż ciężko było ocenić kto ma realne szanse na wygraną w tej sprawie, w której stawką było życie załogi, wyspy i całego otaczającego go świata.
Patty:
Starając się utrzymać równowagę, co wcale nie było takie proste na pełnym morzu, przebywając na statku, obok którego bez pardonu napierdalały się dwa potwory, dotarłam jakoś do dracońskiego urządzenia i próbowałam je przytrzymać, aby czasem nie poleciało gdzieś do wody.
Funeris Venatio:
No i żagle rozwinęli najbardziej jak mogli. A i spierdalali tak, że mało kto tak potrafi. Gdyby nie fakt, że byli na otwartym morzu, to można by i powiedzieć, że się za nimi kurzyło. No ale nie kurzyło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej