Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (116/129) > >>

Izabell Ravlet:
Darlenit beznamiętnie przyglądał się krzątającym się po pokładzie osobom. Filozoficzne pogaduszki pozostawił filozofom. Czekał, aż coś się wydarzy. I wydarzyło - pojawienie się lewiatana, a później także smoka (którego mauren już kiedyś widział) to było coś. Przyglądał się tej sytuacji z zaciekawieniem, lecz nie podniecał się tak, jak niektórzy.

Devristus Morii:
No nie wierzę w to co widzę. Nie wierzę. powiedział Lisz i uszczypał się w rękę. Brakowało tu jeszcze Vulturiusa, smoczego strażnika w Piątej ÂŚwiątyni.

Nawaar:
Elf się troszkę uspokoił słysząc rozmowę dwóch smoków. Wiedział, że ten czerwony jest z nimi, ale trzeba będzie pozbyć się jakoś lewiatana. Nathaniel liczył na to, że Ervatel zaatakuje swojego brata jakimś specjalnym ciosem rodem z opowiadań dalekich wschodnich krain. Dziecię lasu przyglądało się dalej istotą.

Isentor:
Smoki trwały w bezruchu przez dłuższą chwilę. Wymieniali się kamiennym spojrzeniem, wyglądali jak uczestnicy niemego dialogu, którzy rozumieją się bez słów. Nagle zerwali się rzucając do walki. Ostre pazury, wielkie zęby i ogniste podmuchy poszły w ruch. Wzburzona tafla wody uderzała o burtę statku niemal go przewracając.

Mogul:
- Dobra, spierdalamyyyyyyy stąąąąąąąąąąąd.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej