Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Izabell Ravlet:
Darlenit beznamiętnie przyglądał się krzątającym się po pokładzie osobom. Filozoficzne pogaduszki pozostawił filozofom. Czekał, aż coś się wydarzy. I wydarzyło - pojawienie się lewiatana, a później także smoka (którego mauren już kiedyś widział) to było coś. Przyglądał się tej sytuacji z zaciekawieniem, lecz nie podniecał się tak, jak niektórzy.
Devristus Morii:
No nie wierzę w to co widzę. Nie wierzę. powiedział Lisz i uszczypał się w rękę. Brakowało tu jeszcze Vulturiusa, smoczego strażnika w Piątej ÂŚwiątyni.
Nawaar:
Elf się troszkę uspokoił słysząc rozmowę dwóch smoków. Wiedział, że ten czerwony jest z nimi, ale trzeba będzie pozbyć się jakoś lewiatana. Nathaniel liczył na to, że Ervatel zaatakuje swojego brata jakimś specjalnym ciosem rodem z opowiadań dalekich wschodnich krain. Dziecię lasu przyglądało się dalej istotą.
Isentor:
Smoki trwały w bezruchu przez dłuższą chwilę. Wymieniali się kamiennym spojrzeniem, wyglądali jak uczestnicy niemego dialogu, którzy rozumieją się bez słów. Nagle zerwali się rzucając do walki. Ostre pazury, wielkie zęby i ogniste podmuchy poszły w ruch. Wzburzona tafla wody uderzała o burtę statku niemal go przewracając.
Mogul:
- Dobra, spierdalamyyyyyyy stąąąąąąąąąąąd.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej