Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (114/129) > >>

Isentor:


W jednej chwili zostaliście powaleni przez nagły podmuch wiatru, który uderzył was w plecy. Majestatyczny, czerwony smok unosił się nad statkiem dzięki sile swoich ogromnych skrzydeł.
- Jam jest Ervatel smoczy bracie!

Zrozumieliście, że Lewiatan nie miał zamiaru z wami rozmawiać, byliście dla niego nic nie znaczącym podgatunkiem szkodników. Cenił sobie towarzystwo innego smoka. Ervatela, czerwonej bestii uwolnionej z bractwa ciemności.

Funeris Venatio:
Funeris szepnął cichutko:
- Możemy kawałek odpłynąć?

Dragosani:
W okolicy był zdecydowany nadmiar smoków. Przynajmniej według opinii Dragosaniego. Nie, żeby nie podziwiał majestatu tych wspaniałych stworzeń, ale jednak wolałby je podziwiać nie stojąc na łatwopalnym statku. Oczywiście milczał, obserwując co też dwa smoki zrobią. W sumie niewiele więcej mógł zrobić, prócz obserwacji.

Mogul:
-Cśśśś. Słuchaj. Ork był zafascynowany tym co widzi.

Nawaar:
Oooo... Jeszcze lepiej do imprezy dołączył czerwony smok. Chyba gorzej już nie będzie?. Znów elf pomyślał i ponownie żałował, że nie ma ze sobą płótna ani farb. Jednak teraz wolał zapamiętać sylwetki dwóch majestatycznych stworów. Gdyby wujaszek był teraz, bez zastanowienia zaatakowałby smoka. Jednak dobrze, że go nie ma. Znów mówił w swojej głowie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej