Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Nawaar:
- Dobra. Powiedział elf i wyskoczył z wozu. Teraz mógł odkładnie poczuć odór ryb i przemieszczających się marynarzy śmierdzących rumem i grogiem nie najlepszej jakości. Jednak powiew bryzy był, czymś nowym dlatego elf wystawił twarz w kierunku wiatru, by poczuć to inne powietrze takie świeższe, lecz jednak zapach lasu był dla niego przyjemniejszym odczuciem. Napawając się wszystkim Nathaniel z nowy łukiem i nadziejami ruszył szukania transportu, czyli statku żeby w końcu mogli zniszczyć tę diaboliczną mgłę.
Hagmar:
Nathaniel odnalazł owy okręt, przy trapie stał kapitan.
- Zgubiłeś się?
Funeris Venatio:
Droga była nużąca. Funeris zupełnie rozbudził się po przygodach przed karczmą, gdy dał się zaskoczyć na wozie i w następstwie po chwili nieco poparzyć. Bujał się rytmicznie na swojej jabłkowitej klaczy, która stawiała nogę za nogą aż do Atusel, gdzie mieli się zaokrętować. Wjechali spokojnie pomiędzy zabudowania, gdzie jeszcze nie wszyscy wstali. Im bliżej portu, tym życie trwało większą ilość godzina na dobę, by wreszcie nigdy nie iść spać. Co prawda teraz nie było wielu statków gotowych do rejsu, więc i ludzi, czy przedstawicieli innych gatunków, również nie kręciło się wielu. Dotarli do samego portu bez żadnych niepokojów, parkując swoje wierzchowce i wóz przy jednym z magazynów. Funeris zebrał cały swój ekwipunek i sakwy, zmierzając w stronę kilku fregat. Jedną z nich mieli zająć. Akurat w tę samą stronę szedł Nathaniel, który został zaczepiony przez pewnego kapitana. Poeta szybko odczytał, że to Aquila, ich transporter. Odezwał się więc przed łucznikiem.
- Nikt się nie zgubił - odpowiedział spokojnie, wcale miło i przyjaźnie. - Królewska ekspedycja z rozkazu Isentora I. Kapitan Aquili, jak mniemam?
Hagmar:
- Ta to wasz transport małe gnojki, a to - wskazał na beczki z prochem i kapustą oraz solonym mięsem - - To wasze zaopatrzenie, samo się nie zaniesie.
Nawaar:
Funeris go uprzedził gdy odnalazł właściwy statek elf. - Nie kapitanie, to jest to czego szukałem, a raczej szukaliśmy. Odpowiedział elf z uśmiechem do kapitana, a następnie zawołał do reszty. - Towarzysze znalazłem statek. Następnie próbował przenieść jedną z beczek na okręt, o ile mogło to się udać chuderlakowi jakim jest elf.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej