Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Malavon:
Właśnie wybudziłem się z jakże dziwnego letargu, gdy nasz konwój został zaatakowany przez wrogich magów i całkiem nieźle uzbrojonych strzelców. Tych drugich wolałem zostawić reszcie kompani walczącej bronią dystansową. Walka z innym magiem zawsze była nieco ciekawsza. Wyrzuciłem przed siebie jedną z dłoni i po skupieniu energii krótkim słowem aktywowałem zaklęcie. -Izosh! Lodowy sopel pomknął prosto w trzewia jednego z maginów. -Izosh! Kolejny pocisk wybył z mojej dłoni trafiając ognistego maga. Po dwóch ofiarach odpuściłem kolegom po fachu. Skupiłem za to wzrok na strzelcach stojących dość blisko siebie. Pobrałem część swojej mocy, a także wystawiłem obie dłonie przed siebie. Dodając wrytą w pamięć inkantację, uwolniłem ją z okowów. -Anoshu ruash uphu grash! Zabrzmiały słowa, dzięki którym między nimi pojawiła się bryła lodu. Zaklęcie pochłonęło praktycznie w całości kolejne dwie ofiary. Po tym pokazie skryłem się gdzieś z boku. Nie miałem zamiaru zostać przypadkiem trafiony kulą ognia czy pociskiem z broni palnej.
//: Magia wody - Bryła lodu, lodowy sopel
15x magin
11x strzelec
Funeris Venatio:
Poeta został brutalnie wyrwany z płytkiego snu. Spał niedługo, nic mu się chyba nawet nie zaczęło śnić. Wybuch, który nastąpił przed ich wozem, był naprawdę zaskakujący. Funeris momentalnie otworzył oczy, jeszcze niezbyt świadomie, bardziej intuicyjnie, nałożył hełm i dobył obnażonego miecza, który spokojnie leżał sobie na jego kolanach. Zeskoczył szybko z wozu i ruszył do konia, który stał mocno niespokojny kilka kroków dalej. Odtroczył błyskawicznym ruchem tarczę i założył ją na lewe przedramię. Cały czas głowę trzymał nisko, skrytą za burtami wozu. Na szczęście znajdował się od strony karczmy, a tam nie widział jeszcze żadnego przeciwnika.
Już w całym ekwipunku bojowym, gotowy do walki, rozejrzał się uważnie. Przeciwnicy znajdowali się od nich jakieś kilkanaście metrów, tak mniej więcej. Odległość niewielka, ale można się nieźle zaskoczyć, gdy oponent ma muszkiet, z którego może do Ciebie wystrzelić. Poeta nie chciałbym otrzymać kuli między zęby, która by mu najchętniej wyszła z drugiej strony, czyniąc niewielką dziurkę. Rozeznał się szybko kto gdzie stoi i ruszył pędem, zasłaniając się za tarczą trzymaną na wysokości twarzy. Z racji tego, że biegł zgarbiony, tarcza mogła zasłaniać większą część jego ciała, w miarę skutecznie go chroniąc. Wpadł z impetem na jednego z napastników, który właśnie szykował się od odpalenia swojej broni palnej. Nie zdążył zareagować na atak rycerza, więc wyrżnął się na ziemię, gdy ponad sto kilo metalu i żywego ciała wleciało na niego z niemałą przecież prędkością. Funeris posiadał ciało prawdziwego atlety, więc mógł z powodzeniem wykonać taki atak. Gdy muszkieter wyrżnął się o ziemię, Poeta zaatakował drugiego, który stał najbliżej. Przyjął cios szabli na tarczę, zaraz też drugi. Zaatakował fintą, która została wyminięta, cofnął się o krok. Zbił atak oręża szlachcica, wywinął się, grzmotnął tarczą i ciął z piruetu po plecach, rozcinając z łatwością napierśnik, który chronił również plecy. Chronił niezbyt skutecznie, gdyż strzelec padł na kolana, mocno zraniony. Rycerz nie krępował się tnąc Neltharionem przez kark swojego przeciwnika, miażdżąc mu kręgi i niemalże odcinając głowę. Dekapitację nie jest tak łatwo przeprowadzić jak się wydaje, ale i taki atak wystarczył, by muszkieter stracił życie. Definitywnie. Zakonnik na koniec zasłonił się od strony szlachcica, który jeszcze chyba leżał, albo właśnie wstawał. Wolał nie ryzykować, dopiero teraz się nim zajmie.
15x magin
10x szlachcic
Melkior Tacticus:
Wdech, policz do czterech, wydech. Wychylił się zza osłony z już gotowym do strzału łukiem. Wypuścił strzałę która poszybowała prosto w głowę strzelca który za cel obrał sobie Funerisa. Trafił, bezbłędnie.
27 strzał
15x magin
9x strzelec
Anette Du'Monteau:
Dziewczyna w spokoju ładowała ponownie kuszę. Ależ to cholerstwo denerwujące. Trzeba będzie coś z tym zrobić... Po krótkim rozmyślaniu nałożyła bełt na broń. Nie wychylając się zbytnio za osłony jaką był chociażby wóz, odnalazła kolejny cel. Strzelec ładujący muszkiet. Anette wycelowała w szyję przeciwnika, nacisnęła spust, a bełt poleciał niczym ptaszyna i wbił się prosto w swój cel. Kolejny facet legł na ziemię.
16 żelaznych bełtów
15x Magin
8x Strzelec
Devristus Morii:
W między czasie i my dostaliśmy straty. Funeris nie zauważył lecącego w niego pocisku ognistej kuli, która uderzyła w jego zbroję rozgrzewając ją, tak, że Funeris na całych plecach i ramieniu otrzymał poparzenia II stopnia. Anette także ucierpiała po wybuchu granatu magmy, którego podmuch poparzył jej rękę lewą rękę do III stopnia. Melkior został raniony w 2 strzałami w kolano i lewe ramię - nie możesz chodzić i krwawisz. Usłyszeliście jak 5 maginów wypowiada inkantację kałuży, a 2 deszczu ognia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej