Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle: Atusel i morze
Dragosani:
Wampir zastanawiał się przez chwilę, co wybrać. Wóz, czy konia? Na wozie niby wygodniej, ale z koniec zawsze można pogadać. Co prawda inni wtedy jakoś dziwnie patrzą, ale co tam. Tak więc, wóz, czy koń? Coś czuł, że te dwie grupy mogą zostać rozdzielone w jakiś sposób. Więc wbrew pozorom wybór środka transportu nie był błahostką. Wóz czy koń? Te trudne decyzje, które każdego dnia napotykają każdego. W końcu wampir wybrał konia. Koń szybszy i takie tam. I o wiele lepiej się na nim wygląda, niż skulonym w wozie jadącym przez zabłocony trakt. Wybrał (właściwie wziął pierwszego lepszego) wierzchowca i zwinnie wspiął się na jego grzbiet.
Hagmar:
Aragorn wybrał wóz.
- Ta dziwka ze straży? Pierdolona rasistka... zrobiłbym to drugi raz gdybym miał okazję. I mam głęboko w dupie śledztwo Salazarze, do momentu jak nie dostane nakazu od samego króla to mogą zapomnieć o procesie. ÂŻadna kurwa nie będzie mnie traktować jak menela.
Nawaar:
Rycerz z bractwa uprzedził pytanie elfa dotyczące wieku Elronda. Dlatego go nie zadawał, ale za to miał inne pytanie. - Mówiłeś, że twoje ciało się samo regeneruje, czy to znaczy że nie da się Ciebie zabić?. Jeszcze jedno jesteś w stanie leczyć nas w jakimś stopniu?.
Elrond Ñoldor:
- Lat? Trzysta z hakiem jak nie lepiej. A uzdrawiać? Oparzenia, rany cięte i szarpane, uszkodzone organy, zatrucia, połamane kości. Z tego mogę was uzdrowić. Dziwne że tak mało osób o tym wie. Przecież jestem tutaj jedynym uzdrowicielem.
Patty:
- Nie żebyś się z tym wychylał - mrugnęłam do Elronda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej