Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle: Atusel i morze

<< < (38/129) > >>

Dragosani:
- Dragosani. - Wampir przedstawił się tak, jak nie należało. Jego nazwisko było pretensjonalne i praktycznie nie używał go. Zawsze był po prostu Dragosanim. Albo Dragiem. Chociaż elf i tak pewnie już jego imię znał, więc przedstawienie się było tylko formalnością. I w zasadzie tyle powiedział. Chciał jakoś rozwiać nudę, ale jakoś nie było tematów do rozmowy.

Nawaar:
Elf jednak podjął temat. - Jesteś wampirem, czyż nie?. Jak to jest, być takim jak Ty?.

Dragosani:
- A jak to jest być elfem? - odpowiedział pytaniem Drago. - Nie mogę wyjaśnić ci "jak" jest być wampirem. To dla mnie naturalne. Urodziłem się taki. Co prawda miałem pewien ludzki epizod, ale to się źle skończyło. Może byłoby łatwiej, gdybyś sprecyzował pytanie. Jaki aspekt wampirzego życia cię interesuje?

Nawaar:
- Jak żyjesz w dzień?. Znaczy się śpicie w trumnach, jak to zwykle ludzie gadają?.

Dragosani:
Drago zaśmiał się.
- Nie, skąd. To tylko chłopskie gadanie. ÂŻyjemy normalnie. Zależy od osoby. Jeden pójdzie spać, drugi może sobie, nie wiem, wyprawić się z ekspedycją do dracońskiego chramu, aby zdobyć ratujące świat urządzenie. - Uniósł dłoń w rękawicy. - Taki specjalny pancerz chroni nas przed promieniami słońca. Więc możemy funkcjonować w dzień prawie normalnie. Jesteśmy wtedy co prawda osłabieni. No i kiedyś spać trzeba. Osobiście mam o tyle łatwiej, że jestem nieco wzmocniony. - Już nie unosił drugiej, demonicznej, ręki. Nie miał na niej rękawicy, więc ciężko było jej nie zauważyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej