Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
TheMo:
Themo odłożył flaszkę i zabrał się za odwiązywanie opatrunku. Rozwinął bandaż i wyrzucił usztywniające deseczki na ziemię. Zrobił to samo z bandażem. Jego ręka była już sprawna, nie było widać żadnych śladów. Poruszał palcami i dłonią by przywrócić krążenie.
Elrond Ñoldor:
Elrond również nic nie powiedział. Wzruszył tylko ramionami i pociągnął zdrowo z butelki. Postój był nużący, a on z natury niecierpliwy.
Anette Du'Monteau:
-Jak to mawiają w moim fachu: "Słuchaj wszystkich, mów do niewielu.". Moi towarzysze wydają się być póki co ciekawszą i bardziej opłacalną kompanią niż ty mój zmiennocieplny towarzyszu. Chyba, że masz jakieś ciekawe oferty. - odrzekła z uśmiechem dziewczyna.
Canis:
- Więc sprawdź na ile ich opłacalne obietnice są na fakcie, zwłaszcza gdy ich skarbiec jest doszczętnie pusty. Czytuj raport kochana, tam wszystko masz napisane, wystarczy wiedzieć czego się szuka. A w twoim interesie leży, by twoje nazwisko nie pojawiło się w raportach wraz z portretem pamięciowym. Pergamin często potrafi się zawieruszyć i w najmniej oczekiwanym momencie znaleźć.
Nawaar:
Elf z nudów wyciągnął łuk i zaczął sobie rytmicznie brzdąkać na cięciwie. -*brzdęk*,*brzdęk*. I odłożył go z powrotem na swoje miejsce, czyli plecy. Jednakże znając jedynie Slazara podszedł do niego, a że akurat rozmawiał z jakąś kobietą postanowił się przedstawić kobiecie. - Nie wiem, czy nie przeszkadzam, ale chciałem się przywitać z nieznajomą. Jestem Nathaniel.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej