Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Elrond Ñoldor:
- Czasami wystarczy się ogolić. No i poznałem Witalizm. Ciężka z nim sprawa, ból ogromny. Gdy stanę się Arcymagiem zacznę studiować sposoby tłumienia bólu.
Dragosani:
A Drago już milczał tylko i uśmiechał się lekko pod nosem. Kompania zbierała się zacna i doborowa. Jak z taka drużyna mogłoby się nie udać? W tym momencie przez myśl wampirowi przemknęło co najmniej kilkanaście scenariuszy porażki. Oczywiście absolutnie nie zmartwiło to wampira. Był w całkiem dobrym humorze i mało co mogło go mu teraz popsuć. Więc kto by się tam przejmował zagrożeniem, które zapewne na nich czeka.
Canis:
- Jesteśmy wśród bogobojnych sług Zartata, parę kroków przed nami zwierzchnik sił specjalnych poszukujący sprawcy napadu na posterunek z zaciekłością - wystarczająca pomoc nie sądzisz? Warto cieszyć się, że potrafię zatuszować wiele rzeczy. - Odpowiedział lustrując wszystkich dookoła by nie usłyszeli ni słowa, zwłaszcza czarny dracon.
- Wieści dochodzą do mnie różne na temat twoich nowych znajomych. Będę potrzebował twojej pomocy, ale to chyba nie miejsce i czas by o tym rozmawiać. - mówił Jaszczur do Anette.
Patty:
- Witaj, Lucas - uśmiechnęłam się do rycerza - Przygoda zawsze się przyda, zbyt długo siedzę już w domu. A jak przy okazji zrobimy coś dobrego dla kraju, tym lepiej dla nas.
Mogul:
Ork spojrzał się badawczo Salazarowi, miał wyczulony zmysł słuchu i jako jedyny z Dragosanim mógł coś usłyszeć. Jednak wzruszył ramionami i pociągnął łyka z flaszki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej