Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Raz kozie mgle
Lucas Paladin:
- Rozumiem. Podejrzewam, że w takich miejscach, w których bywałaś cięzko było o porządnych mężczyzn. - Lucas domyślał się jakich typów Patty spotykała. Ale był też pewien, że radziła sobie z nimi bez problemu. Rycerz delikatnie objął jej ramię i powiedział - Jeszcze kogoś takiego spotkasz, jestem pewny. Chodź, poszukajmy tego, co mamy tu znaleźć. - po czym zaczął przeszukiwać pomieszczenie.
Dragosani:
Tymczasem w innej części chramu, gdzie nie panowały tak miłosne nastroje, czwórka dzielnych bohaterów przemierzała mroczne korytarze. Trójka ludzi i demoniczno-wampirza hybryda przeszukiwali chram w poszukiwaniu czegokolwiek,co mogło wskazać im lokalizację poszukiwanego urządzenia. Na razie jakoś się nie odzywali do siebie, co się oczywiście mogło w każdej chwili zmienić, jeśli tylko któryś z nich nabrałby na to chęć. Sam wampir na razie ochoty takiej nie nabierał, co jednak także mogło ulec zmienia. Szedł w milczeniu przez korytarze, czujnie obserwując... w zasadzie wszystko. Wyostrzone zmysły i wzrok pozwalający widzieć w ciemnościach sporo ułatwiały. Chram może i był oświetlony, ale zawsze można było napotkać jakiś fragment ściany pogrążony w mroku. Drago, mimo własnych słów do "wycieczki", nie dobył broni i nie trzymał jej w gotowości. Było to oczywiście oznaką całkowitego braku manier i złego wychowania, ale cóż. Nie tyle uważał, czy tez wierzył, co raczej wiedział, iż w razie czego zdąży wyciągnąć broń. Albo chociaż zrobić unik przed niespodziewanym atakiem i wtedy dobyć miecza. Tak więc szli sobie przez chram, poszukując szczęścia. Znaczy się starożytnego, dracońskiego urządzenia.
Canis:
- Jak by ktoś potrzebował to tu jest łaźnia... - powiedział odczytując napisy na ścianie po czym ruszył dalej szukając celu jakim miał być warsztat bądź magazyn. - Opowiedzcie coś o sobie, niemiło tak w milczeniu zwiedzać zabytki... Nathanielu nawijaj!
Nawaar:
- Co, chcesz usłyszeć jeszcze o mnie?. Wiesz już praktycznie wszystko, a tymczasowo wolę pozostać anonimowy dopóki nie wybiorę organizacji.
Canis:
- A co ma praca do życia prywatnego... Trzeba umieć to miarkować i wiedzieć kiedy i jak się zachować. - Mówił jaszczur czytając i czytając...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej