Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (11/149) > >>

Dragosani:
Drago spojrzał na orka. Wzrok miał poważny, więc szykowała się jakaś poważna wypowiedź. Pozbawiona kpin i żartów.
- Cóż... od pewnego czasu eksperymentuję nieco. Z emocjami, podejściem w czasie walki i takimi sprawami. Akurat ty doskonale wiesz, że w naszym przypadku ma to olbrzymie znaczenie. I... zdałem sobie sprawę, że znacznie lepiej i skuteczniej walczę, nawet lepiej się czuję, kierując się doktryną Protektora. Więc nie będziemy musieli popadać w ten głupi konflikt. Dzięki temu na polu tej ostatecznej bitwy, która nas czeka już niedługo, będziemy się uzupełniać. Nie rywalizować. -- Myślał nad zmianą ścieżki już od jakiegoś czasu. Nawet mówił o tym Isentorowi. Skoro nie zaczęli jeszcze prawdziwego szkolenia, Mistrz nie miał nic przeciwko zmianie ścieżki. A Mogul... cóż, Drago był pewien, że ork doskonale go zrozumie. Ta sama krew. Ten sam duch wojownika.

Elrond Ñoldor:
- Z nadpobudliwością nic nie zrobisz, jesteś za to zbyt leniwy. A potęga? Phi. Widziałem raz osiłka z tak dużymi mięśniami, że podetrzeć się nie mógł - walną ni z gruszki, ni z pietruszki. Wydawać by się innym mogło że czarodziej jest jakiś rozkojarzony. Jakby miał zbyt wiele spraw na głowie i chciał zrobić je wszystkie na raz. A co mu się w ogóle nie udawało.

Patty:
- Moje pełne imię jest stanowczo zbyt oficjalne, by używać go na co dzień, więc nie widzę problemu - odpowiedziałam Funerisowi, w istocie nie mając nic przeciwko, od dawien dawna każdy się tak do mnie zwracał.

Funeris Venatio:
- Mnie niektórzy zwą Poetą, chociaż to raczej żadne zrobienie. Któryś brat zakonny pokusił się któregoś dnia o Funek, lecz nie pamiętam, czy pozytywnie się do tego odniosłem.

Mogul:
Ork odsapnął w duchu. Bardzo polubił tego wampira i ich relacja coraz więcej pogłębiała się. Dragosani miał rację, więcej dadzą z siebie współpracując niż rywalizując.
- Ostrze i tarcza tej wyspy. Rozumiem Twój wybór i cieszę się z niego, ale i tak Cię kiedyś zmiażdżę. Zażartował wyszczerzając przy tym kły. Zwrócił się do Elronda.
- Słyszałem, że osoby w podeszłym wieku też mają te problemu. Jednak mój przyjacielu od kieliszka nie mówiłem nic o potędze. Ja jestem zbyt leniwy? Nawet nie chce mi się tego komentować. Przeciągnął się, chciał odezwać się do Funerisa, by uraczył ich jakąś poetycką balladą, ale zrezygnował widząc jego zainteresowanie zakonniczką.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej