Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Raz kozie mgle

<< < (50/149) > >>

Funeris Venatio:
Funeris wkroczył za którymś z kompanów do sporej sali, pewnie jakieś zbiornika odpływowego, czy czegoś takiego. Nie znał się na tym, szczerze powiedziawszy, więc domyślał się tylko. Wewnątrz panował półmrok, który utrudniał widoczność na większe odległości, lecz z bliska nie sprawiał aż takich wielkich problemów, jak by to się mogło wydawać. W chwili wkroczenia na nieco bardziej otwartą przestrzeń, na moment ucichły głosy i szepty całej kompani. Dosłownie na moment. Wewnątrz znajdowało się kilkunastu bandytów, może nieco ponad dwudziestka, trudno było tak na szybkiego ocenić.
Funeris liczył, że obie grupy rozproszą się, by każdy miał możliwość swobodnej walki - było to logiczne zarówno ze strony bandytów, jak i kompanii bohaterów Valfden. Poeta ruszył biegiem w prawo, gdzie dopadł najbliższego mu zbira. Zwarł się z nim w krótkim starciu, walcząc zaciekle. Bandzior nie miał pojęcia, że ta walka z góry skazana jest na porażkę, walczył jak tylko potrafił. Dobył swojego kiepskiego miecza, którym zaatakował z wypadu. Rycerz odbił ten cios mieczem w lewo, wyprowadzając fintę. Zamarkował uderzenie na korpus, by w ułamku sekundy pchnąć mieczem w udo przeciwnika. Trafił skutecznie, rozcinając nogę przeciwnika. Nie czekając ani chwili zamachnął się od dołu, na skos, przez pierś, w lewo. Nie miał szansy nie trafić. Nie trafił. Bandyta zdążył cudem uskoczyć do tyłu, lecz zaraz dostał tarczą w lewy bok, który zachwiał nim poważnie. Funeris przysunął się do niego, wytrącając mu oręż z obolałej ręki. Ciął go przez kolano, podcinając nogę. Zbir klęknął bezwiednie i stracił głowę, która chlupnęła w wodę zagłuszona przez odgłosy walki.

9x podżegacz
16x bandyta

Nawaar:
Elf kucnął, przy ziemi i rzekł mając w dłoniach łuk. - Niech ktoś zapali światło. Powiedział w stronę wielu osób, a  że było ciemno to nawet nie próbował strzelać, bo jeszcze ktoś inny oberwie, albo on sam się zastrzeli.



9x podżegacz
16x bandyta

Funeris Venatio:
Poecie się wydawało, czy ktoś z tyłu poprosił, by zapalono światło? No kurde, nie pomyślał o tym wcześniej. Mógł przecież wziąć ze sobą kilka świeczek, zapalić je w wolnej chwili i podać bandytom, by byli łatwiejszym celem. Ach ten Funeris, nic nie przewidział. Na litość Zartata, panował półmrok, nie dracońskie ciemności nie do przebycia wzrokiem.
Długo się nie zastanawiając, marszałek bractwa odbił szybki atak nożem bandyty, który chciał go zwyczajnie zadźgać. Ostrze ześlizgnęło się po tarczy i zahaczyło o napierśnik, który wytrzymał ten atak bez najmniejszego problemu. Ręka zbira znajdowała się w niewygodnej pozycji, tuż przed piersią rycerza, który szybkim ruchem ją po prostu złamał. Krawędź tarczy przełożył szybko pod jego łokieć, zaś ręką dzierżącą miecz uderzył mocno z góry. Coś chrupnęło, bandyta zyskał momentalnie zdolność zginania łokcia także i w drugą stronę, lecz nie miało mu się to do niczego przydać. Bandzior zawył w bólu i chciał wbić swoje drugie ostrze pod napierśnik rycerza. Ten wykręcił się szybko, postąpił krok do przodu i rąbnął z pół-piruetu. Sztych miecza drasnął ścianę kanału, zrzeszając kilka iskier, lecz nie wytracił w żaden sposób impetu. Zbir chciał się zasłonić przed tym atakiem, zyskując kilka sekund życia. Udało mu się wykonać ten manewr, zbił miecz poza swoją twarz. Sztylet bandyty wyraźnie się wyszczerbił, nie wytrzymując spotkania z czarną rudą, z jakiej był wykonany Neltharion. Niczym mityczny smok, klinga zatrzepotała potężnymi, wyobrażonymi w umyśle umierającego człowieka skrzydłami i spadła niczym plaga na pierś bandyty, który ostatni raz w swoim parszywym życiu zaczerpnął powietrza. Zatęchłego, śmierdzącego powietrza. Jego bezwładne ciało przesunęło się po ścianie, znacząc ją krwawym śladem. Nie było tego jednak wyraźnie widać w tym kiepskim świetle, które wypełniało tę salę.

9x podżegacz
16x bandyta

TheMo:
Ledwo co krew okapała z jego miecza, a już szykował się następny bój. Pomieszczenie było większe, więc było więcej miejsca na manewry. Chwycił miecz i stojąc w środku grupy czekał na atak jakiegoś maga, który sprzątnie podżegaczy, by mógł swobodnie rozpocząć swój taniec bez przejmowania się kulami strzelców. Kątem oka spojrzał na elfa, który wahał się wystrzelić. Jak zwykle, magowie muszą rozpocząć bitwę.

9x podżegacz
16x bandyta

Thor ibn Odyn Grom:
Thor przewidział taką sytuację, więc gdy zauważył bandytów, chwycił mocno kostur i podbiegł do jednego z z bandytów i z rozpędu uderzył go w głowę. Tak leżącego, dobił uderzeniem w głowę, by następnie uderzyć drugiego w nogi i przewrócić go. Po przewróceniu bandyty, wyciągnął miecz i wbił mu go prosto w serce. Następnie, podbiegł do podżegaczy i przy około 4 metrach, wyciągłoł przed siebie runę i wypowiedział inkantację -Heshar- Fala płomieni udeżyła wprost w dwójkę stojących obok podżegaczy, spopielając ich. Po skończonej robocie, Thor pobiegł za członków swojej drużyny, żeby ci go osłonili.
7x podżegacz
14x bandyta

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej