Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kill dem oll!
Hagmar:
Hrabia położył na stole mieszek z 100 grzywnami i wyszedł z karczmy po konia.
Nawaar:
Krasnolud spotkał się z drzwiami oczywiście, ale nie zamierzał patrzeć na nie, tylko przez nie wyjść i to zrobił tak, czy siak. W końcu wyszedł, a na resztę towarzystwa nie zwracał w tym momencie uwagi. Nie widział nawet jak Aragorn uderzył się sam w łeb swoją łapą. Teraz pozostało czekać, aż cała zgraja wyjdzie z budynku i ruszą na spotkanie z przeznaczeniem.
Hagmar:
I ruszyli, wszyscy. Yarpen powoził wozem na który zapakowano sprzęt jego ludzi. Dwie podejrzane beczki i skrzynię z napisem "Zabawki dla sierotek".
//Jedziemy w kierunku stolicy, trakt wiedzie przez las
Nawaar:
Kharim odwiązał kuca i wsiadł na niego i ruszył za prowadzącym w stronę prawdopodobnie Ombros, przynajmniej miał taką nadzieję, ale postanowił zapytać. Jednak krasnolud się pomylił, bo zmienili trasę i podążali teraz w kierunku stolicy, przez majestatyczny las. ÂŚwięty rozglądał się na boki, żeby żaden zwierz ich nie zaatakował.
// Nie widziałem kiedy dodałeś, że jedziemy przez las.
Funeris Venatio:
Poeta zapatrzył się w drzewo. Niby zwykłe - proste, obrośnięte korą, z koroną i mnóstwem gałęzi, na których zieleniły się liście. Liście, zielone jak tylko się dało; gałęzie, poskręcane jak tylko się dało; pień, gruby jak sam skurczybyk; korona, rozłożysta jak nogi Natalki, tej znajomej, z którą chodził kiedyś do szkoły. Nawet jakaś wiewiórka, a jakże!, przemykała gdzieś wysoko, ledwo widoczna. Ptaszki śpiewały, jakiś nawet chyba uwił sobie gdzieś tam, w małej dziupli, gniazdko, gdyż w dzióbku miał kilka małych patyczków, którymi najpewniej chciał zrobić sobie bramę nie do zdobycia. Kuny nie śpią. Czy tam inne zwierzaki, które chodzą po drzewach i kradną jajka. ÂŁosie? Nie, to nie były łosie... No mniejsza. Jakieś wredne kurwy, tak w skrócie.
//A żem popuścił wodze fantazji. Uprzedzam pytania - nie jestem dendrofilem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej