Tereny Valfden > Dział Wypraw
Przejście
Devristus Morii:
Po wyjściu z opactwa widziałeś jak Taurenki zajmują się sprawami gospodyń domowych i Taurenów, którzy korzystając z uroków dnia ćwiczyli na zewnątrz. Wiosenny, sielankowy dzień, w którym nic nie miało się stać ani popsuć. Ty mijając te sielankowe widoki, szedłeś przed siebie, aby odnaleźć las i oczyścić leśny traktat wiodący przez niego.
Funeris Venatio:
// Napisałem post wcześniej, że doszedłem do skraju lasu. Dlatego nieco nie rozumiem twojego posta, w którym opisałeś moją wędrówkę do tego lasu... (?). Doszedłem, czy jeszcze dochodzę? Miałem nadzieję, że szanowny pan MG opisze mi, czy coś się zaczęło dziać, jak dotarłem do puszczy. Nawet zacytuję:
--- Cytat: Wykurwiator ---Zaczął zbliżać się do lasu, aż stanął na jego skraju. Droga kierowała się dalej, lecz on wpatrywał się w rosnącą knieję i przetrawiał to, co właśnie widzi...
--- Koniec cytatu ---
No i nie wiem, czy to ja nie zrozumiałem Ciebie, czy ty nie zrozumiałeś mnie.
Devristus Morii:
//To gdzie jesteś i jakie tempo w pokonywaniu drogi do celu jest decyzją MG. W tym wypadku Twój post byłby już końcówką, bo jesteś już na skraju lasu, więc i zadanie nie miałoby sensu. Mamy różne możliwości manewru, ale za kreowanie świata na wyprawach odpowiada MG - świata, miejsc w których wszystko jest interaktywne.
Funeris Venatio:
//No tak, to oczywiste. Po prostu założyłem błędnie, że akcja zacznie się w lesie, nie wcześniej. Więc sądziłem, że mam się kierować aż do lasu i dopiero tam MG powie co dalej. To po prostu wyczytałem z tego tekstu, że wilki są w lesie, nie na drodze do niego:
--- Cytat: Madaron ---tam gdzie rośnie las, pojawiło się dużo wilków.
--- Koniec cytatu ---
Funeris opuścił więc teren samego Opactwa Valmeth i ruszył przed siebie. Znajdował się na południowej drodze, kierując się w stronę kniei, która majaczyła przed nim. Wabiła swoim widokiem, zapraszała do wewnątrz, kusiła tajemnicą. Kusiła również niebezpieczeństwem, ale Poeta jeszcze o tym nie wiedział. Miało to dopiero nastąpić.
Zachęcony piękną pogodą i celem przed sobą, wędrowiec, z przygotowanym ekwipunkiem, który dumnie dzierżył, kroczył pewnie przed siebie...
Devristus Morii:
Byłeś w połowie drogi, gdy Twoim oczom ukazał się pędzący wóz. Na pierwszy rzut oka wiedziałeś, że nie jest to normalne. Rozszalałe konie i brak woźnicy sugerowały straszne konsekwencje i w rzeczywistości tak było. Gdy tylko uskoczyłeś przed wozem, ten wywrócił się. Konie uwolniły się i pobiegły dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej