Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Nawaar:
- Niech będzie, ja pójdę. Trochę odpocząłem i jestem wstanie spojrzeć na to chłodnym wzrokiem. Krasnolud miał ruszyć w kierunku linki jednak odwrócił się do towarzyszy. - Idzie ktoś z zemną?. Rzucił mimo chodem.
Talia:
- Taki duży chłopczyk i boi się sam wejdź w zarośla? no no... - powiedziała rozbawiona do Kharima - Ja z tobą pójdę, stanowimy dobraną parkę, przynajmniej wzrostem. - po czym mrugnęła zalotnie, jak to dziewczyny miały w zwyczaju. Udała się z Kharimem w chaszcze delikatnie rozsuwając gałęzie starała się niczego nie naruszyć i sprawdzić do czego przytwierdzona jest linka.
Nawaar:
- Wiesz z taką panną jak, Ty to mogę nawet w ogień skoczyć. Kharim podniósł przyłbicę, żeby dziewczyna mogła zobaczyć jego uśmiech jednocześnie delikatnie stąpał, po ziemi jak to nie najlepiej krasnoludy umieją. Zwłaszcza patrzył teraz pod nogi, żeby znowu w coś nie depnąć.
Lucjan Vilfild:
Lucjan tymczasem spojrzał z ukosa na wieśniaka na wozie i uniósł wysoko brew. Miało to znaczyć mniej więcej tyle co "Ty mi tu nie cwaniacz, bo właśnie miałem to powiedzieć." Chłopak w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami i wrócił do obserwowania drogi, czy na co on się tam patrzył. Vilfild skrzyżował ręce na piersi i czekał na powrót dwójki.
Canis:
Faktycznie krasnolud w ciężkiej zbroi płytowej delikatnie stąpający po ziemi to było coś niecodziennego do ujrzenia. Talia wraz z Kharimem gmerając w chaszczach zauważyli, że linka prowadzi do małej, jednoręcznej kuszy załadowanej bełtem. Talia potrafiła posługiwać się kuszą, więc zauważyła, że kusza wycelowana jest wprost w głowę Lucjana. Nić jest przywiązana do spustu, lecz to nie koniec. kolejna nić od spustu idzie w koronę drzewa chylącą się nad szlakiem. Bystra Analiza sytuacji skłoniła was do zauważenia, że to nie byle jaka pułapka. Lecz do czego prowadzą nicie, jakie efekty mogą być przy zerwaniu tego nie wiecie. Zauważyliście jeszcze jedną rzecz. Nić jest naprężona do granic możliwości.
Salazar jednak nie zwracał uwagi na te pierdoły. Skupił się na polu usłanym pułapkami na niedźwiadki. Skorzystał ze słusznej uwagi Talii, ściągnął kostur z pleców i zaczął delikatnie wbijać go w ziemię, w miejscu gdzie zaczyna się delikatne spiętrzenie piasku. W pewnym momencie broń napotkała opór, z pewnością była to obręcz z zębami od pułapki. lawirując ostrym końcem kostura chciał przesunąć zwieńczenie pod obręcz. Gdy zahaczył delikatnie, zaczął unosić pułapkę do góry, by wygrzebać ją z piasku. Nie udało się to idealnie tak jak planował. pułapka złożyła się, gdy przyłożył zbyt dużo siły, zwyczajnie puściły zabezpieczenia. Pułapka uruchomiła się i zamknęła, jak gdyby nigdy nic, była zużyta, jednak niczego nie złapała.
- Talio, miałaś trochę racji.
Powiedział po czym zabrał się za rozbrajanie kolejnych takich pułapek na drodze przemarszu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej