Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Nawaar:
- Spostrzegawczy jesteś, ale ten list ja znalazłem i ja zadecyduję komu go przekażę, i kiedy. Wpierw ja muszę go przeczytać i przeanalizować następnie oddam go osobą trzecim . Jeżeli chcesz go zdobyć i przeczytać, przede mną to będziesz musiał zabrać, go z mych zimnych rąk.
Lucjan Vilfild:
Lisi uśmiech znikł z twarzy Lucjana, zachowanie krasnoluda coraz mniej mu się podobało. Trzeba było wytłumaczyć całą sprawę.
-Nie rozumiesz. Nie ma tutaj żadnego "ja". Działamy razem i stanowimy jeden zwarty, chociaż niewielki oddział. Zdobyłeś ten list dzięki naszej pomocy. Bez tego nie dotarłbyś tutaj, ani nie pokonałbyś samotnie tego wszystkiego.
Tu spokojnie wskazał na usianą trupami wilków i ludzi polanę przed grotą, by lepiej zobrazować krasnoludowi co ma na myśli.
-Ty go podniosłeś, ale zdobyliśmy go wspólnie i jest tak samo mój jak i twój. Ukrywając go i nie pozwalając innym przeczytać możesz zatajać ważne informacje, a o takie rzeczy głównie chodziło komisarzowi. Utrudniasz, uniemożliwiasz wręcz wykonanie naszej misji. Nie wiem dlaczego. Gdybyśmy nie walczyli ramię w ramię założyłbym, że robisz to celowo. Muszę to jednak tłumaczyć zwykłą krasnoludzką zawziętością, ale ktoś inny mógłby pomyśleć inaczej i nazwać to zdradą. W OSG traktują takie sprawy bardzo poważnie. Nie o to przecież chodzi. Prawda?
Nawaar:
Krasnolud zrobił szeroki uśmiech. - Widzę, że sam jesteś zawzięty tak samo jak ja, ale niech Ci będzie mnie jako krasnoluda, a jednocześnie paladyna obchodzi spokój wyspy, a potem złoto. Gdy, to wszystko jakoś działa razem nie ma problemu, ale z jednej strony nie lubię natrętów lecz rozumiem twoje zdanie. Widzisz jednak, jak bym chciał Ci nie pomóc to nie opatrzyłbym, Ci twojej rany ani nie pomógł w walce. Dobra przeczytam go najpierw ja, a później przekaże go komu trzeba i nawet nie próbuj tutaj fisiować. Krasnolud udał się w stronę wozu i w samotności otworzył list, który miał w kieszeni i oddał się lekturze.
Canis:
Kharim: Zobaczyłeś dwa zdania w języku którego nie znałeś. Były po dracońsku.
Salazar zabrał się za pieczołowite oprawianie ciał ludzkich. nie interesowały go skóry parchate, pełne pryszczów i innych niedociągnięć, połamane i niechlujne poobcinane pazury także nie były czymś wartościowym, a dziurawe zęby i próchnica nań nadawała się do użyźnienia gleby, a nie pozyskania. Jednak krew to krew, i choroby weneryczne nie były wielką przeszkodą. Salazar ułożył ciała i wyjął flakony na krew. Zaczął podcinać żyły kolejno główne na szyi, potem w pachwinach i innych częściach ciała, przykładając szyjki flakonów do której spływała krew. z każdego ciała pozyskał po 4 litry krwi.
Pozyskuję:
48 litrów krwi ludzkiej.
Jednak to nie byli wszyscy przeciwnicy. Salazar cofnął się do groty wraz z pochodnią i chwytając pochodnię w paszczę, zaczął ciągnąć oba ciała wilków na zewnątrz. Chwilę to trwało lecz się udało. Gdyw szystkie ciała były na zewnątrz, a było to aż 14 ciał, Salazar zabrał się za ich oprawianie. Zaczął od upuszczania krwi, zacinając strategiczne miejsca ciał jak gardło, pachwiny, miejsca intymne, okolice narządów zaczął spuszczać krew z ciał wilków.
70 liltrów krwi wilka
Po skończonej pracy sapnął sobie i wziął się za drugi etap oprawiania zwierzyny. Zaczął od pazurków. podważając miejsce osadzenia na łapach wyłamywał z chrząstek na paliczkach chowając pazurki do pojemnika. Następnie otwierając paszcze wbijał ostrze w dziąsła wyłamując ze szczęk ostre i długie kły. ostatnim etapem oprawiania było nacięcie skóry na ciele, polegające na podcięciu skóry stosunkowo głęboko przy szyi, przez podbrzusze oraz odcięcie w linii miejsc na łapach. Mając tak zacięte skóry zaczął je zrywać z ciał. Pozyskując wszystkie trofea, zostawił surowe cielska na pożarcie innym zwierzętom.
Pozyskuję:
224 pazurów wilka
28m2 skóry wilka
56 kłów wilka
Mając to wszystko zaczął powoli zanosić wszystko an wóz do Hertlinga by w końcu odjechać. gdy zapakował się z całym majdanem - a krew zajmowała nie mało miejsca, zwrócił się do kompanów szarpiących się za jakiś papier.
- Jeżeli macie mieć problem o papier, to spalcie go. Ty Kharim dostajesz ode mnie reprymendę za wysłuchanie i niewykonanie rozkazu nakazującego tobie wycofanie się do naszych pozycji. Nie interesuje mnie twoje pseudo bohaterstwo i chęć ochrony talii, ona dała by sobie świetnie radę. Za takie zachowanie zostaniesz obarczony karą. - powiedział to jakże beznamiętnie. Po czym spojrzał an Lucjana. - Macie mi coś do powiedzenia co jest w tym liście? Kiedy jedziemy dowódco?
Nawaar:
- Kto z nas zna tutaj jakiś inny język?. Zapytał do wszystkich, a karą się nie przejmował robił to, co uważał za słuszne. Dla niego ważniejsze było uratowanie dziewczyny, a nie jakieś głupie rozkazy jaszczura.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej