Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pułapka na myszy

<< < (24/31) > >>

Lucjan Vilfild:
Lucjan przysiadł na pobliskim głazie, uważając na torbę ze szczeniakiem.
-Możesz zaczynać.

Nawaar:
- No, to lećmy. Krasnolud cofnął się do wozu, po wodę i odrobinę alkoholu, żeby nieco znieczulić pacjenta. Kharim dawno nikogo nie opatrywał, a właściwie był nowicjuszem w naprawianiu ludzi, ale teraz nie miał wyjścia. Na początek przemył ranę wodą, żeby ją oczyścić, potem użył do tego wódki w tym samym celu, żeby pozbyć się ewentualnej infekcji, bo cholera wie czy to miało wściekliznę, czy nie. Kiedy proces czyszczenia się zakończył, paladyn dał człowiekowi resztki alkoholu, żeby złagodził ból. - Wypij, na pewno nie zaszkodzi. Uśmiechnął się i ściągnął hełm. - Teraz, będzie najtrudniejsze. Krasnolud chwycił mocno dłoń Lucjana i rozpoczął nastawianie kości, które zaczęły się układać na swoje miejsce strzelając. Człowiek, co chwila sięgnął, po wódę i zaczął sączyć porządne łyki. Trochę to zajęło rycerzowi, ale się udało rana została oczyszczona, a kości nastawione. Pozostało, tylko jakoś ją usztywnić. Dlatego krasnolud cofnął się do wozu, po dwie równe deski, które następnie przyłożył do ręki w celu jej usztywnienia, a następnie bandażem obwinął rzetelnie całą dłoń, a zwłaszcza miejsce złamania. Kiedy cały proces się zakończył krasnolud usiadł obok człowieka i powiedział. - Jak się, teraz czujesz?.

Lucjan Vilfild:
-Bywało gorzej. Całkiem nieźle ci to wyszło.
Powiedział Lucjan przyglądać się swojej ręce. Spróbował delikatnie poruszyć palcami, ale nic z tego nie wyszło. To raczej nie był dobry znak, ale przynajmniej nie zejdzie po drodze do miasta. Gdyby był człowiekiem lubiącym rozpamiętywać przeszłość, jeszcze długo nie mógłby wybaczyć sobie braku ostrożności w spotkaniu z wilczycą. Na szczęście nie miał takich problemów. Po powrocie będzie musiał pewnie poszukać namiarów na jakiegoś zdolnego witalitę. Opatrunek, usztywnienie i cała reszta wyglądały na dość solidnie wykonane. Krasnoludzka robota, można by rzec. Mimo tego lepiej pokazać to jakiemuś specjaliście. Siedząc obok Kharima, Vilfild przypadkiem zerknął na jego pas. Chyba zauważył tam o jedną sakiewkę więcej.
-Przy okazji. Znalazłeś coś ciekawego przy tych trupach? Oprócz grzywien.
Dodał z uśmiechem. Paladyn chyba nie myślał, że nikt niczego nie zauważy.

Nawaar:
- Myślę, że jakoś to będzie się trzymać. Co, do znaleziska to, tylko grzywny. Krasnolud nie wiedział, co jest w liście, a nie chciał każdemu pokazywać. Jeżeli miałby być, to ważne informację to podzieli się z każdym członkiem tej wyprawy, ale tylko wtedy kiedy wrócą. Dlatego teraz kłamał jak z nut.

Lucjan Vilfild:
Lucjan uniósł brew.
-Dziwne, czemu chcesz to zataić. Dałbym sobie rękę...
Ugryzł się w język spoglądając podejrzliwie na swoje przedramię.
-Przysiągłbym, że widziałem jak zabrałeś z jednego ciała coś jeszcze. Wyglądało to na list, lub inne pismo. Radze otworzyć, bo może być ważne i głupio by było gdybyśmy to przegapili i nie powiedzieli o tym Hertlingowi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej