Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Nawaar:
Krasnoludowi nie łatwo szedł marsz w takich butach, ale nie ukazywał słabości żeby się z niego nie śmieli a zwłaszcza, że w hełmie mógł robić takie miny jakie chciał. Kiedy kompania w końcu doszła, a wóz dojechał do lasu, Kharim zaczął się rozglądać w wokół, żeby już nie wpaść w żadną pułapkę, a odpowiadając na słowa człowieka odpowiedział. - Wątpię, żeby ktoś umiał rozbrajać pułapki. ÂŻadnego myśliwego z nami nie ma, więc będziemy zmuszeni je zniszczyć. Powiedział mocno sapiąc.
Canis:
Lucjan Vilfild:
Idąc i rozglądając się dookoła, omijając kupki liści i wyższe kępki trawa poczułeś, jak twoja noga nadepnęła na cieniutką linkę, nić, lecz nie zerwała jej jeszcze. Wóz jechał tuż obok ciebie i lada moment zetnie nić kopytami konia, bądź kołem.
Kharim Kazama aep Gorem:
//Posiadasz umiejętność noszenia zbroi płytowych, jakie zasapany, jesteś wyszkolony do takiego odzienia i nie stanowi dla ciebie problemu marsz w takim uzbrojeniu. Ale jeżeli się przy tym upierasz...
Ze zmęczenia tracisz 1 finiszer i 1 inkantację na post, wynikające z nieuzasadnionego zmęczenia przy noszeniu zbroi płytowej. Twoja uwaga oraz zdolności percepcji zostają także zagłuszone. Wrócisz do normy gdy sobie odpoczniesz i przestaniesz się męczyć. Nie zauważyłeś gdy wdepnąłeś w usypaną kupkę piasku na żelaznej pułapce. Szczęki automatycznie się zacisnęły ugniatając ostrymi zębami w zgięcie kolanowe. Ze względu na odzienie (większa wytrzymałość od ostrości zębów w pułapce), które masz nic się tobie nie stało, ani też nie uszkodziło to twojego odzienia, lecz uniemożliwia dalsze poruszanie się bez uwolnienia kończyny.
Talia:
Idąc żwawo wraz z drużyną nie zauważyłaś, gdy trąciłaś przypadkowy kamień, który przytrzymywał delikatną linkę. nagle z korony jednego z drzew nachodzących na szlak spadła na ciebie malutka klatka, wprost an głowę. klatka była z pewnością przygotowana dla malutkiego stworzenia, gdyż zmieściła się w niej idealnie twoja głowa.
Salazar zadowolony z siebie spacerował przed konwojem skrupulatnie i dokładnie obserwując podłoże. Szukał nienaturalnych ozdób na szlaku oraz innych nienaturalnie ułożonych przedmiotów. Salazar zauważył, ze jest idealnie na "polu minowym" wszędzie na szlaku są nienaturalnie usypane kopce, podniósł rękę z zaciśnięta pięścią dając znak woźnicy do zatrzymania się. Ugiął się w kolanach i sięgnął po kamień i zwrócił się do woźnicy.
- Daj mi linę, z pewnością masz trochę na wozie.
Podaną linę jeden koniec obwiązał wokół kamienia i rzucił na jeden z kopczyków, nagle zacisnęły się ogromne żelazne szczęki przygotowane na wielkie zwierzęta. niestety kamień został stracony a lina przecięta odcinając kamień wraz z liną.
- Nie starczy nam liny na wszystkie te pułapki, jakieś propozycje? - Zapytał, w końcu nie on tu dowodził, więc nie musiał myśleć...
Nawaar:
- Cholera!!. Wrzasnął krasnolud nadeptując na pułapkę. Na szczęście jego zbroja wytrzymała i dała radę przezwyciężyć ostrza, na co paladyn się ucieszył. - Ma się tego farta, ale jak takie coś zdjąć?. Kharim właściwie zadał sam, sobie to pytanie i próbował się uwolnić. Chwycił dłońmi w rękawicach i próbował rozszerzyć sidła, aby uwolnić swoją nogę. Dlatego nie odpowiedział, na pytania woźnicy, bo był aktualnie zajęty sobą.
// Udało się?.
Lucjan Vilfild:
Vilfild już miał zatrzymać pochód, gdy uprzedził go Salazar.
-Dobrze, że się zatrzymaliśmy. Tutaj coś jest.
Powiedział i cofnął się delikatnie pozostawiając linkę nietkniętą. Mało brakowało by zerwał ją koń ciągnący wóz, albo on sam. Przykucnął i przyjrzał się uważnie, po czym wstał i spojrzał w bok. Najpierw jeden, później drugi. Liczył, że może uda mu się zobaczyć do czego przyczepiona jest linka.
-Hmm... Ktoś mógłby iść przed wozem i sprawdzać drogę jakimś kijem.
Obejrzał się na tyły słysząc krzyk krasnoluda.
-Ty byś się nadawał! Z tą zbroją ucierpisz najmniej.
Nawaar:
- To, może z łaski swojej mnie uwolnisz co!?. Krasnolud tracił cierpliwość z powodu, że nie może się uwolnić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej