Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pułapka na myszy
Hagmar:
//Nie nosi baranki bo nie ma go w ekwipunku także nie wiem co wy widzicie <ignorant>
Canis:
//Mój błąd. Lecz nie zmienia to nic w dalszym postępowaniu ;)
Lucjan Vilfild:
-Bestia na baby...
Powtórzył kwaśno rozumiejąc aluzje jaszczura. Zerknął na drużynę upewniając się, że wszyscy są gotowi i nakazał wymarsz. Od razu rzucił też szybko okiem na mapę, by mieć pewność, że jadą w dobrą stronę. To znaczy na zachód.
-Będziemy iść jakieś mniej więcej trzy godziny. Im szybciej znajdziemy konwój tym lepiej dla wszystkich, a że dystans jest niewielki nie przewiduje żadnych przerw. Zakładam, że nikomu to nie wadzi.
Powiedział rozpoczynając marsz obok wozu. Tempo nie było zabójcze, więc każdy powinien się wyrobić. W gruncie rzeczy Lucjan ucieszył się, że nie będą musieli uganiać się za kłusownikami po lesie. Zadanie wydawało się łatwe, ale dziwne zwątpienie jakie dostrzegł w oczach Hertlinga podpowiadało mu, że nie wszystko może pójść tak gładko jakby chciał.
// ;p
Canis:
- Gdy wjedziemy do lasu radzę uważać... Skoro są pułapki porozkładane i w jedną z nich wjechał konwój, nie można wykluczyć, że konwojowi udało się ominąć część pułapek, więc pozostają na drodze.
Powiedział Jaszczur dosyć oczywista rzecz, lecz nie zamierzał nosić rannych, szczególnie że wszyscy zbliżali się do lasu.
//Proponuję być aktywnym, szczegółowo opisywać co robicie, aby nie było, że urywam nogi bez ostrzeżenia. Wjeżdżamy do lasu ]:-> .
Lucjan Vilfild:
Lucjan szedł równo z wozem przy jego lewym boku uważnie patrząc gdzie stąpa. Coś co wyłamało solidne drewniane koło na pewno poradziłoby sobie też z nogą najemnika. Dla ostrożności omijał miejsca w których trawa na drodze była wyższa, kupki liści, i inne tego typu miejsca będące potencjalnym miejscem ukrycia śmiercionośnych mechanizmów.
-Gdy już odprowadzimy konwój mamy się nimi zająć... Jest może wśród nas ktoś, kto potrafi rozbrajać takie rzeczy? Inaczej trzeba je będzie zniszczyć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej