- Mam dar przekonywania - odparł tylko kupiec na słowa Thora, uśmiechając się przy tym niecnie. - Oczywiście, proszę dać mi chwilę, zaraz coś znajdę. Zazwyczaj umawiam się z klientami... - rzekł i wyszedł na chwilę do pomieszczenia, gdzie przechowywał przedmioty. Wrócił po chwili niosąc kilka rzeczy.
- Nie jest to może konkretnie to czego pan szuka, ale mam nadzieję, że i tak pana to zainteresuje. - Rozłożył przedmioty na stole. - Kilka przedmiotów, które pamiętają Zielone Równiny. Topór jednego z poległych tam orków. Jak sam pan widzi oryginał. Niestety nieco zniszczony, czas robi swoje. O, tutaj mam jeden ze sztandarów Valfden, który niesiony był do tamtej bitwy. To zaś to czaszka behemota. Wielkie, rogate bestie, które walczyły w tej bitwie. Pewien człowiek zebrał trochę części ich ciał i poprzerabiał na ozdoby. A tutaj, ha! Prawdziwy skarb. Oryginalna wardyna, którą walczył w czasie tej bitwy Dragosani! - Pokazywał po kolei to co przyniósł. Na widok i komentarz do ostatniego przedmiotu Drago pokręcił z rezygnacją głową. Każdy już zorientował się, że naprawdę cennych przedmiotów kupiec nie ma. Albo w ogóle ich nie miał, albo już je sprzedał umówionemu klientowi, jako zamówiony towar.