Tereny Valfden > Dział Wypraw

Płaszczyk z Bobra

<< < (7/12) > >>

Lucjan Vilfild:
-Pewnie. Co z nimi zrobimy?
Lucjan szarpnął bandytę nad którym stał za kołnierz i poderwał trupa do góry, po czym ciągnąc go za sobą przeszedł do następnego i chwycił go drugą ręką. Cielska trochę ważyły, ale przecież nie musiał ich podnosić, wystarczyło przetargać po podłodze. Jego spojrzenie padło na rozbitą butelkę wina. Szkoda, to było nawet dobre.

Hagmar:
Gdy wynieśli trupy i ewentualne ich kawałki na tyły karczmy dracon głośno chrząknął. - Spalimy. Heshar anash grishil! Nad jego prawą dłonią pojawił się płomyk którym cisnął w trupy, te zajęte magicznym ogniem zmieniły się w kupkę popiołu.
- A teraz się stąd zmywajmy, pewnie i tak ktoś z gości wypapla że hrabia nakurwiał jakąś złą magią zamiast ich zasiec mieczem. Mam paskudną opinię wśród chłopstwa...

Lucjan Vilfild:
-Domyślam się. Chodźmy po konie.
Może i ich odpoczynek nie trwał zbyt długo, ale w obecnej sytuacji liczyło się przecież żeby jak najszybciej ruszyć w dalszą drogę. Bobry o nich wiedziały, więc czas działał zdecydowanie na ich nie korzyść.

Hagmar:
I ruszyli by po półtoradniowej podróży dotrzeć do Ombros. Stolica gminy o tej samej nazwie. Jeszcze jakieś 15 lat temu była to zabita dechami wieś rybacka w pobliżu Kruczego Gniazda, zamku górującego na okolicznymi terenami. Po odkryciu portalu do Tinriletu miejsce to zyskało drugie życie. Leżąca nad wielkim jeziorem osada stała się w krótkim czasie punktem przeładunkowym wszelkich egzotycznych towarów i gości. Teraz jest to lekko ponad 8 tyś. miasteczko z słynną karczmą "Pijany Smok" która jest pierwszym kulinarnym przystankiem na drodze do tego orientalnego świata. Obecnie po powstaniu bariery podupadło. Przejechawszy bramę zostawili konie w stajni i zniknęli w bocznej uliczce. Było dobrze po 22:00.
- Musimy iśc na posterunek straży, tutejsi ludzi pomogą nam go dorwać. Szcęście że przybyliśmy w terminie. Mamy 4 godziny na akcję. Powiedział zakładajc epicki hełm w kształcie smoczego łba.

//Będe jutro

Lucjan Vilfild:
-Cztery godziny to mnóstwo czasu. Zdążymy.
Poprawił pas z bronią.
-Gdzie znajdziemy nasz cel? Moglibyśmy się rozdzielić żeby szybciej załatwić sprawę. Jeden z nas poszedłby już pod jego dom, a drugi po strażników na posterunek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej