Tereny Valfden > Dział Wypraw
Płaszczyk z Bobra
Lucjan Vilfild:
Nazwa wyprawy: Płaszczyk z Bobra
Prowadzący wyprawę: Aragorn
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Brak
Uczestnicy wyprawy: Aragorn, Lucjan Vilfild
Lucjan był już właściwie gotowy do drogi. Swojego konia też miał pod ręką, bo po przyjeździe do Atusel zamiast zostawić go w miejskich stajniach, zaparkował na rynku prawie przed samymi drzwiami do siedziby Wiewióra.
//Dzisiaj już nie mam czasu odpisać za bardzo.
Hagmar:
//Spoko
Aragorn niestety konia zostawił w stajniach a pod "Wiewióra" po prostu się teleportował. Chcąc nie chcąc ruszyli z wolna w stronę stajni.
- Zacznijmy od tego że nie lubię "wyższych sfer". - zaczął rozmowę postukując kosturem o bruk. - Jestem prostym... prostą istotą. I daleko mi do takiego np. hrabiego Cadacusa który czasami aż ocieka obyciem i manierami. Pije, pale i pierdole. Także możesz mi mówić po imieniu boś już dowiódł że masz potencjał. Przy okazji, jestem czarnym draconem. Efektem eksperymentu alchemicznego, miałem jeszcze skrzydła ale urwało mi je w trakcie walki z jakimś opętanym chujem. I przy okazji, param się magią.
Lucjan Vilfild:
Lucjan szedł obok słuchając spokojnie i prowadząc konia za uzdę.
-Nie wyglądasz na maga.-Zauważył, gdy dracon skończył mówić.-No, może ten kostur.
-Ze mną sprawa ma się jeszcze prościej. Jestem najemnikiem. Właściwie to byłem najemnikiem. Teraz pracuje dla Kompani, więc rzeczywiście dla ciebie. Wcześniej zajmowałem się różnymi rzeczami.-Mimo wszystkiego co Aragorn mu o sobie powiedział, Vilfild wolał nie wywlekać na światło dzienne swojej bandyckiej przeszłości. Po prostu niektórymi rzeczami, które miały wtedy miejsce nie warto się specjalnie chwailić.
-Co takiego spodziewasz się znaleźć w Ombros?
Hagmar:
- Mam 800 lat Lucjan, magię studiuje od niedawna. - skupił w sobie moc i nad prawą dłonią wytworzył mały płomyk - - Znam kilka zaklęć żywiołu ognia i całą magię śmierci.. Ostatnie słowo powiedział ciszej, jego kompan i tak by zauważył że używa zaklęć tak paskudnych że hej... - I tak się byś dowiedział... Co do Ombros, chcę zrobić nalot na ich magazyn i pojmać ich szefa.
Lucjan Vilfild:
-To znaczy, że jesteś nekromantą. Pewnie to nie najzdrowsza ciekawość, ale aż mnie skręca żeby zobaczyć jak sobie radzisz z bobrami. Zdarzyło mi się kiedyś widzieć w akcji jednego czarodzieja i kilku strażników. Walka była widowiskowa, chociaż raczej krótka.-Wyznał i doszedł do wniosku, że za bardzo już odbiega od tematu.
-Pójdziemy tam we dwójkę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej