Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sprowadź dezerterów!
Talia:
Od razu zwróciła się do strażnika i przybliżyła się do niego.
- Piękna piosenka! A nie wiesz gdzie mieszka ta trójka? Astrid Hofferson i Andrzej, Józef Grzyb? Masz może ich zdjęcia i adresy? Mógłbyś mnie tam zaprowadzić? - Zapytała korzystając ze wszelkich znanych jej sztuk perswazji w gestykulowaniu, poruszaniu ciałem, a zarazem intonacją głosu.
Canis:
- A no wiem piękna... *hip* - rzucił zalotnie zasłaniając usta dłonią gdy czknął. drugą ręką sięgnął za swój płaszcz i rzucił trzy pergamin y, dwa identyczne i jeden... inny.
2x Andzej i Józef Grzyb
1x Astrid Hofferson
- To sąsiedzi... mieszkają w porcie, nieopodal straganu z niewolnikami... Ne możem zamknąć mend, bo śladów nie ma... a złodzieje i bandyterka jak skurczysyn!
Talia:
- Dzięki kochany! - Powiedziała i pocałowała go w policzek zabierając portrety, po czym wybiegła z karczmy i pomknęła w kierunku targu niewolników, by znaleźć w pobliżu domostwa być może z nazwiskami. Godzina 6.00 z pewnością była porą, w której mogą jeszcze spać, bądź jeszcze nie być w domu. Szukała posesji do której można by wejść, a zarazem szukała sposobów by wejść tam niepostrzeżenie.
Canis:
Strażnik z wrażenia osunął się z krzesła, rąbnął głową o posadzkę, stracił przytomność... dalsze losy są nieznane, ale na tablicy ze zgonami zawisł jadłospis z imieniem tego strażnika...
Docierając pod targ, było jeszcze ciemno, a pogoda okropna. Wzburzone wody niemiłosiernie rozbijały się o brzegi tworząc okrutną mroźną bryzę, która była niczym uderzenia gradu.
W pobliżu targu znalazłaś tylko jeden dom mieszkalny, rozpadlinę, połączoną chatę w tak zwany "bliźniak" rudera i ruina wykonana z drewna... jeżeli była zamieszkana, a na to wskazywały zapalone świece w dwóch naprzeciwległych oknach całej posiadłości, to zamieszkujący klepali biedę.... a może tylko taką symulowali? któż to wie... były 4 wejścia, 2 od podwórza, na konkretną posesję, oraz dwa frontowe. podwórze było okropnie zapuszczone, krzaki dziko rosnące i sterty liści chaotycznie porozwiewane po całym terenie. Istna enklawa brudu, syfu i wszelkiego co nieczyste w obrębie zadbanego portu...
Talia:
Korzystając z umiejętności cichy chód, poszła na podwórze do tylnego wejścia. Jedną ręką delikatnie spróbowała otworzyć drzwi cicho. Robiła to powoli by nie wydać żadnego dźwięku. Drugą ręką sięgnęła do korpusu by przygotować sobie nóż do rzucania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej