Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sprowadź dezerterów!

<< < (6/9) > >>

Canis:
gdy chwyciłeś za zasuwę, niczym w drzwiach od stodoły drzwi zwyczajnie przewróciły się na posadzkę do środka domu. Gruchnęły o ziemię i się rozsypały - najpewniej słone powietrze dostatecznie zniszczyły drewno iz awiasy, że niewytrzymały naporu twojej dłoni... Patrząc do środka zauważyłeś, że ta część bliźniaka to ewidentna część stodoły. zaczajając do środka zauważyłeś dobudowane drewniane piętro, które było w kształcie litery "L" całego budynku. tylne wejście znajdowało się pod częścią tego dobudowanego pietra. Usłyszałeś stamtąd darcie się jednej z osób.
- Ku*wa Andrzej! Teraz twoja kolej! Znowu wiatr roz*ebał nam drzwi! Idziesz i robisz ch*ju!.
- Morda ciulu! Teraz śpie daj mi spokój!

I nagle ucichło gadanie, a były to dwa męskie głosy. Hałas poza domem (wichura+ wzburzone wody) swobodnie tłumiły hałasy, jakie mógłbyś wykonać chodząc po tej drewnianej posadzce.

Talia:
Weszła do środka, sięgnęła dwiema rękami po noże na korpusie. Poszła do schodów (//Które zapewne były? jeżeli nie to proszę o jakąś informację na ten temat), po czym zaczęła iść po nich na górę używając umiejętności cichego chodu, stale gotowa do wykonania rzutów. Trzymała w obu dłoniach noże.

Canis:
Tak byłys chody chwiejne i rozwalone jak cała reszta tej budy.

Wszedłeś na górę i nastał ciebie taki widok. dwóch facetów lezących na piętrowym łóżku. spali płytkim snem, ale dzięki cichemu chodowi nie byłeś wystarczającym bodźcem by ich obudzić, z kolei hałas otoczenia tamował wszelkie twoje wydźwięki, więc nie wykonując żadnej czynności bezpośredniej do nich, nie mogłeś ich zbudzić. Leżeli okryci kocami, lecz głowy były odkryte, jeden na górze, drugi na dole. ÂŁóżko było wysokie na 1,5 metra (zaczynało sie drugie łóżko, zaś podstawa, gdzie leżał pierwszy z nich była 30 centymetrów nad ziemią. Obok piętrowego łózka stał stół 1x1 metr, kwadratowy oczywiście. Na stole stał świecznik mający 2 świece. świecznik był wysokości 20 centymetrów, rozgałęziający się na 2 zęby, na które był wbite świece, zaś podstawą był okrągłe metalowe koło o średnicy 10 centymetrów. Za stołem było malutkie okno, wychodzące na morze. Akurat właściciel targu ładował paru niewolników na wozy transportowe.

Talia:
Odłożyła jeden z noży i zgasiła palcami płomienie. Spokojnie chwyciła za szpilkę tych 20 centymetrów i podeszła używając cichego chodu, w kierunku lezącego na dolnym łóżku człowieka i uderzyła okrągłym podestem licząc na to, ze ogłuszy śpiącego. następnie nie czekając wskoczyła na szczeble drabinki łóżka piętrowego i uderzyła drugiego z mężczyzn.

//Można tak?

Canis:
Pierwszego udało ci się obezwładnić. Lecz charczenie i brzdęk metalu obudziły drugiego w porę. Zerwał się z wyrka i zeskoczył unikając świecznika.

1x Mężczyzna, biały człowiek, bez broni wywija interesem po chacie chcąc uciec z posesji...

//Wybacz, nie dam statystyk bo nikt nie przewidział takiego obrotu sprawy... Więc uznajmy to umownie za czystą osobę bez wyszkolenia o wyłącznie rasowych umiejętnościach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej