Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początki Bywają Różne
Hagmar:
- Niestety zajęte panie, ludzie mi po stołach śpią. Atunus (jesień) jest i jak zwykle pełno narodu. Podziękować hrabiemu Cadacusowi z Metr i "Dęby"... kurwa mać... Powiedział ledwo ogarniający karczmarz.
Lucjan Vilfild:
-Hmm... No tak, pewnie.-Odpowiedział Lucjan z nieco skwaszoną miną.-W takim razie wezmę tylko coś do jedzenia i kufel piwa.-Składając zamówienie, Vilfild rozsiadł się na wolnym stołku przed ladą. Wszystkie inne miejsca były już zajęte, więc nie było potrzeby by wciskać się w ten tłum w poszukiwaniu wolnego stołu.-A, właśnie jeszcze jedno. Do tego Metr, którędy najszybciej?
Hagmar:
- A traktem na północ. Tym co żeście jechali. Odpowiedział stawiając przed tobą talerz z chlebem, serem i kawałkiem szynki oraz piwo.
Lucjan Vilfild:
Podziękował gospodarzowi i zabrał się za jedzenie. Jednocześnie rozmyślał, gdzie by tu spędzić dzisiejszą noc. Obejrzał się przez ramię. Niektórzy podróżni chyba rzeczywiście szykowali się do snu przy swoich stolikach. Chyba niegłupi pomysł, jeśli nie chcę się moknąć na zewnątrz. Po skromnym posiłku popitym kuflem słabego piwa, Lucjan wyszedł przed gospode i zajrzał do stajni, by sprawdzić co z jego koniem. Nie działo się z nim nic niezwykłego, jak kurier się z resztą spodziewał. Gdy skierował się do wolnej od koni części stajni natknął się po raz kolejny na stajennego. Tym razem młodzian o charakterystycznej fryzurze parobka nie był sam, najwyraźniej startował w konkury to jednej z kelnerek. Zapowiadało się nawet, że dojdze do czegoś więcej. Niestety Lucjan bezlitośnie przegonił parkę ze stajni i przygotował sobie jako takie legowisko na sianie, gdzie zamierzał przespać tę noc. Gdyby nie koński smród, mógłby śmiało powiedzieć że sypiał już w gorszych warunkach.
Hagmar:
Noc minęła ci spokojnie, jednakże o świcie zbudził cię harmider i czyjaś ostra kłótnia przed karczmą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej