Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początki Bywają Różne
Lucjan Vilfild:
Nazwa wyprawy: Początki Bywają Różne
Prowadzący wyprawę: Aragorn
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Brak
Uczestnicy wyprawy: Lucjan Vilfild
Z racji jesieni było trochę chłodno, ale oprócz tego dało się wyrzymać. Po przygotowaniu wierzchowca do drogi, Lucjan opuścił Efehindon i skierował konia na trakt wiodący na północ. Posiadana przez Vilfilda mapa była mało dokładna, więc ciężo było określić jak długo zajmie mu podróż do Metr, zwłaszcza że nie miał pojęcia w jakim stanie są prowadzące tam drogi i co może go spotkać po drodze. Bez dalszego mędrkowania, poklepał się po piersi, gdzie ukrytą miał płaską sakwę z listami i nakazał swemu rumakowi, by tem przeszedł w szybki kłus.
Hagmar:
Droga do Metr ze stolicy jest długa i męcząca. Po ponad stu kilometrach drogi ty i twój koń mieliście już dość. Na szczęście przed wami była karczma "Celny Strzał".
//Jeden taki kwadrat na mapie ma wymiary 100x100km, twój cel jest gdzieś w obszarze 23 http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/images/6/6f/Gminy.jpg. Tu zaś masz listę prowincji http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Prowincje
Lucjan Vilfild:
Widząc karczmę, Lucjan odetchnał z ulgą. Może i wyglądała niecodziennie, ale szyld nad głównym wejściem jasno wskazywał na gospodę. Jeździec podjechał stępa do budynku i wyczerpany podróżą zsunął się z siodła na pobrązowiałą już trawę. Wtedy skądś nagle wyskoczył młody chłopak i zaoferował, że zajmie się koniem przybysza. Vilfild jednak, jak przystało na kuriera z prawdziwego zdarzenia, odmówił z miejsca i sam zaprowadził swojego wierzchowca do przybudówki pełniącej roli stajni. Tam zajął się nim starannie, a gdy już upewnił się, że zwierzęciu niczego nie brakuje, wszedł do gospody.
//Ok, dzięki. Właśnie nigdzie nie mogłem znaleźć żadnej skali.
Hagmar:
Od wejścia uderzył cię gwar rozmów i zapach dobrego jadła. Karczma była pełna, z trudem można było znaleźć wolne miejsce. W sumie nic dziwnego, była jesień i ludzie ciągnęli do Metr na "Targ pod Dębami."
Lucjan Vilfild:
-Karczmarzu, są jeszcze jakieś wolne pokoje?-Zapytał człowieka za ladą. Zaczęło trochę siąpić, więc Lucjanowi nie uśmiechało się za bardzo spanie pod gołym niebem, zwłaszcza jeśli dach miał na wyciągnięcie ręki. Co innego, jeśli wszystkie pokoje są już zajęte. Gości było tego wieczora naprawdę sporo, trzeba przyznać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej