Tereny Valfden > Dział Wypraw
Raport specjalny - kopalnia żelaza
Thor ibn Odyn Grom:
Nazwa wyprawy: Raport specjalny - kopalnia żelaza
Prowadzący wyprawę: Salazar
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: walka bronią białą 50%
Uczestnicy wyprawy: Thor Grom
-Dobrze więc jakie jest moje zadanie?-Spytał się Thor- I na czym ono polega?
Canis:
//Proszę byś poprawił nazwę tematu na dokładnie taką, jaka widnieje w statystykach wyprawy, którą wykonujesz, czyli: Raport specjalny - kopalnia żelaza.
- Banalne. Twoje zadanie to udać się do kopalni żelaza. Mieści się ona na północy. Podróż konno trwa około 6 godzin. Twoje zadanie polega na tym, aby porozmawiać z zarządcą kopalni: Stoikiem oraz dokonać swoistej inspekcji, sprawdzić ilu jest robotników, ilu strażników pilnuje obiektu, ile wydobyto skrzyń żelaza. Jest to raport specjalny, gdyż dwa tygodnie temu otrzymaliśmy raport, lecz ostatnie wydarzenia, jakie miały tam miejsca mogły nanieść zakłócenia w wydobyciu musimy wiedzieć jak ma się wydobycie teraz.
Thor ibn Odyn Grom:
Wiedząc jakie jest moje zadanie, począłem siodłać konie. Nie wiedziałem jaki będą warunki, czy moja podróż się wydłuży,czy może skróci. Mając na uwadze możliwość pogorszenia się warunków, zamierzałem zabrać się do jazdy jak najszybciej. Nie czekając nawet na zwykłe pożegnanie, szybko założyłem siodło i pognałem konia:
-Wio!Wio!Wio!
Czy może tak być, to moja pierwsza wyprawa, więc nie wiedziałem jak zacząć.
Canis:
//Spokojnie, początki są zawsze trudne ;) . Tak, może tak być, jest dobrze.
Jak to bywa popołudniową porą stosunkowo późnego Hemis (Jesieni), szybko zapada zmrok, zmuszając podróżnika do zdobycia jakiegokolwiek źródła światła... Mnóstwo było pochodni zapalonych na trasie do bramy wyjazdowej z Atusel w północnym kierunku... Zaś przy samej bramie wyjazdowej znajduje się piękna skrzynia, w której leżą drągi owinięte szmatami i nasączone łatwo palną substancją...
Thor ibn Odyn Grom:
Gdy zauważyłem przepiękną skrzynię leżącą przy bramie wyjazdowej, zatrzymałem się obok niej, w środku znalazłem 3 drągi owinięte szmatami. Mając nadzieję znaleźć tam krzesiwo, ustałem tam na jakieś 5 minut. Niestety, okazało się, że zmarnowałem czas, jedyne co było w skrzyni oprócz drągów to kurz. Mając na dzieję na odrobienie straconego czasu, skoczyłem na konia i pognałem go tak, jakbym miał zostać ścięty. Jechałem tak przez 2 godziny i nic się nie działo, lecz nagle gdy się zatrzymałem, by mój koń mógł odpocząć, usłyszałem szmer w krzakach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej