Tereny Valfden > Dział Wypraw
Rodzinna waśń - Powrót pradziada...
Rakbar Nasard:
Mag cmokał donośnie na "widok" bezsensownych pytań zadanych przez towarzysza. Wydawałoby się, że chciał przejąć inicjatywę, a tylko spieprzył.
- Zdaje mi się, że w tym oddziale są demony wyższego rzędu. Wiesz kim ty jesteś dla nich? Marionetką, krasnoludzie. Mogą przejąć nad tobą kontrolę w każdej chwili. Demon wyższego rzędu jest więc dla ciebie - a co za tym idzie i dla mnie, niesamowicie niebezpieczny. To maszyny do zabijania - bo nie dość, że są niezwykle silnie, to czasami władają jeszcze magią. Moja słabość wobec nich polega na na tym, że są odporni na większość zaklęć opartych na żywiole ognia. Wiesz co to znaczy? Musimy póki co unikać tego oddziału.
Rakbar raźnym krokiem ruszył w stronę drugiego obozu, podśpiewując sobie o niewidzialnych towarzyszach w krzakach, których zaprasza na trakt do siebie.
Mohamed Khaled:
Ruszyliście ku drugiemu obozowi, w sumie nie zaalarmowanemu. Nie byliście jednak pewni, w końcu mag mógł tam się teleportować. Ale jednak trzeba było zaryzykować. Za wami kroczyły "Leśne stróże", niczym cienie skakały tak że nie było ich widać. Po kilku godzinach, gdzie po drodze spotkaliście Ortegę i resztę, ujrzeliście obóz. Był mniejszy, niż poprzedni. Czwórka kreatur w tej samej chwili, gdy wy wyjeżdżaliście zza pagórka wychodziła z obozu. Chwilka im zajęła, i znikli za górami. W obozie zostali tylko zwykli żołnierze, "Zmierzch" gdzieś znikł...
//Sytuacja wygląda następująco. Oddział demonów gdzieś się wybrał, w obozie zostali śmiertelnicy. Przed bramą stoi strażnik. Cały czas też macie wrażenie, że ktoś was obserwuje, i to nie oddział który was ma wspomagać.
Nawaar:
- Walczyłem już z demonami magu. Jeden, co prawda mnie opętał lecz to było zamierzone. Dobra nie ma, co strzępić języka widać obóz, przed nami jaka taktyka?.
Rakbar Nasard:
- Nasze stroje niezbyt sprzyjają konspiracji. Szczególnie twój. Można zaryzykować kolejną scenę z przybranymi tożsamościami, ale stawką jest życie. Sytuacja o tyle różni się od poprzedniej, że ten obóz zdecydowanie jest ważniejszy. Muszą...
Rakbar nerwowo zaczął rozglądać się najpierw po ziemi, szukając jakichś zwierząt, a potem na niebo w tym samym celu. Szpiedzy mogą mieć różne postacie. Rzucił okiem również na obóz, szacując jak bardzo jest liczny.
Mohamed Khaled:
W obozie było koło 15 mężczyzn, z czego tylko 9 było gotowych do walki. Zwierzyny nie było widać, prócz jednego wielkiego ptaka na niebie. Krążył chwilę nad obozem, po czym znikł lecąc w kierunku odwrotnym do demonów. Tym czasem ujrzeliście, że ktoś wam się przygląda. Nie widzieliście kto to był, ale był duży i umięśniony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej